Objawy, przyczyny i leczenie przerostu drożdży w organizmie

VEGA MEDICA Insty­tut Medy­cyny Holistycznej

Opra­co­wa­nie – lek. med. Jacek Giovanoli-​Jakubczak

na pod­sta­wie tek­stu Hen­ryka Piwnickiego

  1. Przyczynowo-​skutkowy opis prze­ro­stu drożdży
  2. Eli­mi­na­cja prze­ro­stu droż­dży i powrót do zdrowia
    1. Zmiana diety celem zagło­dze­nia droż­dży i powstrzy­ma­nia ich rozwoju
    2. Eli­mi­na­cja nad­miaru droż­dży przy uży­ciu lekarstw i ziół
    3. Oczysz­cze­nie orga­ni­zmu z nagro­ma­dzo­nych tru­cizn i mar­twych drożdży
    4. Naprawa „prze­cie­ka­ją­cego jelita” i sys­temu immunologicznego
    5. Zmiana trybu i poglądu na życie
  3. Moja histo­ria powrotu do zdrowia

OBJAWY Czyli: Kto mi to zrobił?

  • impo­ten­cja
  • aler­gie pokarmowe
  • hemo­ro­idy
  • nie­do­czyn­ność tarczycy
  • alko­ho­lizm
  • astma
  • lupus (toczeń)
  • zapa­le­nia dróg rod­nych (cysty)
  • wrzody
  • zapa­le­nia uszu u dzieci
  • zabu­rze­nia hormonalne
  • zapa­le­nia zatok (przeziębienia)
  • uby­tek tkanki kostnej
  • ucisk w klatce piersiowej
  • bóle brzu­cha
  • nad­waga lub niedowaga
  • niski poziom cukru we krwi
  • zabu­rze­nia cyklu miesiączki
  • nad­mierne poce­nie się
  • wraż­li­wość na perfumy
  • wraż­li­wość na mleko, pieczywo
  • zapa­le­nia dróg moczowych
  • trą­dzik mło­dzień­czy (acne)
  • wykwity skórne i łuszczyca
  • swę­dze­nie odbytu i skóry
  • biały język
  • zapa­le­nia wałów paznokciowych
  • mro­wie­nie w kończynach
  • przed­wcze­sne sta­rze­nie się
  • nie­cier­pli­wość
  • wyczer­pa­nie po przebudzeniu
  • cięż­kie miesiączki
  • łaknie­nie pew­nych pokarmów
  • nie­straw­ność
  • pie­cze­nie przy odda­wa­niu moczu
  • zabu­rze­nia wzrokowe
  • czę­ste infekcje
  • niska tem­pe­ra­tura ciała
  • mroczki przed oczami
  • utrata wło­sów
  • bez­sen­ność
  • czę­ste odda­wa­nie moczu
  • brak koor­dy­na­cji ruchowej
  • spuch­nięta twarz
  • brak rów­no­wagi
  • bóle głowy
  • nie­przy­jemny zapach ciała i z ust
  • cią­głe odchrząkiwanie
  • kopa­nie pod­czas snu
  • sucha cera
  • cią­gle zmę­cze­nie brak koncentracji
  • gazy, wzdę­cia, odbi­ja­nie się
  • obses­sive com­pul­sive disorder
  • nie­pew­ność, zagrożenie
  • krótka pamięć
  • ataki paniki i płaczu
  • ospa­łość, leniwość
  • ner­wo­wość, wybuchowość
  • pesy­mizm, gderliwość
  • kło­poty z prostata
  • kło­poty w nauce i wychowaniu
  • pogor­sze­nie obja­wów w wilgoci
  • zimne dło­nie i stopy
  • kło­poty decyzyjne
  • kry­ty­kanc­two
  • depre­sja (w tym maniakalna)
  • objawy psy­chia­tryczne
  • stro­nie­nie od towarzystwa
  • nad­mierna pobu­dli­wość, wirus Epstein-​Bar
  • ner­wo­wość, wybuchowość
  • złe mnie­ma­nie o sobie

Jeśli Pań­stwo pozna­je­cie więk­szość powyż­szych obja­wów lub tylko nie­które z nich, mogą one być skut­kiem prze­ro­stu droż­dży „can­dida albi­cans” i zanie­czysz­cze­nia orga­ni­zmu jej wydzie­li­nami, co z kolei pro­wa­dzi do prze­cią­że­nia sytemu obron­nego dając powyż­sze symptomy.

PRZYCZYNY

  • osła­biony sys­tem immunologiczny
  • dłu­go­trwałe przyj­mo­wa­nie antybiotyków
  • picie i goto­wa­nie przy uży­ciu wody z kranu
  • dieta bogata w pro­ste węglo­wo­dany (ziem­niaki, pieczywo)
  • zaży­wa­nie pigu­łek anty­kon­cep­cyj­nych i sterydów
  • stres, wyczer­pa­nie, brak snu i wypoczynku
  • nad­uży­wa­nie cukru
  • wie­lo­krotne ciąże
  • ogólne osła­bie­nie organizmu
  • dieta bogata w mięso i mleko zawie­ra­jące anty­bio­tyki, hor­mony i sterydy
  • czę­ste spo­ży­wa­nie junk foods (ham­bur­gery, hot dogi, pizza, gotowe posiłki)
  • niskie spo­ży­cie warzyw
  • nad­uży­wa­nie kawy, alko­holu, nikotyny
  • spo­ży­wa­nie sło­dzo­nych i gazo­wa­nych napo­jów (cola, tzw. soki owocowe)
  • duże spo­ży­cie keczupu, musz­tardy, octu, pro­duk­tów wędzo­nych, sfermentowanych
  • prze­by­wa­nie i praca w pomiesz­cze­niach wil­got­nych, zaku­rzo­nych, klimatyzowanych
  • nara­że­nie na pro­mie­nio­wa­nie jądrowe, rent­ge­now­skie, elektromagnetyczne

POJEDYNCZA PRZYCZYNA LUB KOMBINACJA WW. PRZYCZYNCZYNNIKIEM SPPRZYJAJACYM PRZEROSTOWI DROŻDŻY W ORGANIZMIE.

I. Przyczynowo-​skutkowy opis prze­ro­stu drożdży

Pod koniec XX wieku, szcze­gól­nie w kra­jach uprze­my­sło­wio­nych, poja­wiła się nowa grupa pacjen­tów, uskar­ża­jąca się na zespół nie­ja­snych, na pozór nie­po­wią­za­nych ze sobą symp­to­mów, prze­ja­wia­ją­cych się byciem cho­rym total­nie, z obja­wami wielu róż­nych cho­rób wystę­pu­ją­cych jed­no­cze­śnie. Pacjenci kie­ro­wani są do róż­nych spe­cja­li­stów, któ­rzy stwier­dzają, że wszystko jest z nimi OK. Ostat­nim ze spe­cja­li­stów jest prze­waż­nie psy­chia­tra, który stwier­dza, że wszystko to jest u pacjenta w gło­wie, że pacjent wma­wia sobie te cho­roby. Czyżby?

Poja­wia­nie się tego rodzaju pacjen­tów nastą­piło lata po tym jak współ­cze­sna medy­cyna zde­cy­do­wała się leczyć więk­szość scho­rzeń przy pomocy anty­bio­ty­ków, czyli pro­duk­tów ple­śni. Anty­bio­tyk o sze­ro­kim spek­trum zabija wszel­kie bak­te­rie w orga­ni­zmie czło­wieka, nawet te przy­ja­zne, które współ­za­wod­ni­czą o kolo­ni­za­cje naszego prze­wodu pokar­mo­wego z adwer­sa­rzem zwa­nym Can­dida albi­cans. Can­dida albi­cans jest nie­po­zor­nym orga­ni­zmem bakteryjno-​drożdżowym z pogra­ni­cza świata roślin­nego zamiesz­ku­ją­cym dolną część prze­wodu pokar­mo­wego od momentu naszego przyj­ścia na ten świat. Speł­nia ona ważna role tra­wienną poma­ga­jąc w pro­ce­sie roz­kładu cukru przez organizm.

Jej dru­gie obli­cze jako nisz­czy­ciela naszego sys­temu immu­no­lo­gicz­nego w przy­padku jej prze­ro­stu, pozna­jemy ostat­nimi laty, cho­ciaż pierw­sze przy­padki były opi­sane już przez ojca przy­sięgi lekar­skiej Hipo­kra­tesa. Can­dida jest obecna prak­tycz­nie wszę­dzie w środo­wi­sku i dopóki nasz orga­nizm posiada nor­malne funk­cje obronne jest dla nas niegroźna.

Inni miesz­kańcy jelit to tzw. „pozy­tywne” bak­te­rie: aci­do­phi­lus bul­ga­ri­cus, bifu­dus i inne. Podob­nie jak can­dida, odgry­wają ważną rolę w tra­wie­niu, ponadto, co jest mniej roz­po­wszech­nione lub uzna­wane, kon­tro­lują roz­wój can­didy albi­cans odży­wia­jąc się nią. Te pozy­tywne bak­te­rie są zasie­dlane w prze­wo­dzie pokar­mo­wym z mle­kiem matki. Sam fakt nie kar­mie­nia pier­sią nowo­rodka może powo­do­wać nie­ko­rzystny stan braku rów­no­wagi mię­dzy pozy­tyw­nymi bak­te­riami a can­didą, co cza­sami ma poważne kon­se­kwen­cje w przyszłości.

Głów­nym czyn­ni­kiem sprzy­ja­ją­cym prze­ro­stowi can­didy jest nad­mierne przyj­mo­wa­nie anty­bio­ty­ków, szcze­gól­nie o sze­ro­kim spec­trum. Anty­bio­tyk będący pro­duk­tem ple­śni o wła­ści­wo­ściach bak­te­rio­bój­czych, nie jest w sta­nie wybiór­czo uni­ce­stwić złych bak­te­rii pozo­sta­wia­jąc lac­to­bi­ci­lus, który speł­nia pozy­tywną rolę. Usuwa wszyst­kie bak­te­rie napo­tkane bez wyjątku kreu­jąc w ten spo­sób nie­rów­no­wagę i począ­tek pro­ble­mów. Nie­stety lekarz nie dora­dza nam byśmy w trak­cie kura­cji lub po jej zakoń­cze­niu zasie­dlili prze­wód pokar­mowy ponow­nie przy­ja­znymi bak­te­riami, usu­nię­tymi przez anty­bio­tyk, a tak nie­zbęd­nymi dla naszego zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia. Doko­nać tego można przy pomocy pro­bio­ty­ków, czyli zasu­szo­nych szcze­pów pozy­tyw­nych bak­te­rii, które w sprzy­ja­ją­cych warun­kach, czyli wil­goci i cie­pła (jelita) zaczy­nają się roz­ra­stać, odtwa­rza­jąc rów­no­wagę zabu­rzoną przyj­mo­wa­niem anty­bio­ty­ków. Kupu­jąc pro­bio­tyki należy zwró­cić uwagę, by były jak naj­śwież­sze, naj­le­piej schło­dzone i były liczone w miliar­dach, a naj­le­piej w dzie­siąt­kach miliardów.

Nie neguję powyż­szymi stwier­dze­niami zbaw­czej roli anty­bio­ty­ków w sytu­acjach zagra­ża­ją­cych życiu infek­cji, ale poda­wa­nie ich, a szcze­gól­nie tych o sze­ro­kim spec­trum w sytu­acjach zazię­bie­nia itp. gra­ni­czy z lek­ko­myśl­no­ścią. Na szczę­ście wg ostat­nich sta­ty­styk na sku­tek wzra­sta­ją­cej świa­do­mo­ści leka­rzy i pacjen­tów ilość prze­pi­sa­nych recept na anty­bio­tyki spa­dła o 30%.

Kolej­nym powo­dem prze­ro­stu droż­dży w orga­ni­zmie jest współ­cze­sna dieta, która odbiega znacz­nie od tego, czym żywi­li­śmy się w cza­sach, gdy nasze życie towa­rzy­skie kwi­tło w jaski­niach. Tu skub­nę­li­śmy jakie­goś korzonka, tam warzywko potem jakiś owoc czy zwie­rzątko. Było to poży­wie­nie w natu­ral­nej nie­ska­żo­nej, nie­prze­two­rzo­nej, świe­żej postaci o wyso­kich walo­rach odżyw­czych i antygrzybiczych.

Współ­cze­sna nie­psu­jąca się żywność nafa­sze­ro­wana jest kon­ser­wan­tami jak MSG, BHA, BHT i około 15 tys. innych o bar­dzo nega­tyw­nych skut­kach dla zdro­wia czło­wieka. Pro­dukty te są trwale, łatwe w prze­cho­wy­wa­niu i przy­rzą­dze­niu, ale są mar­twe, nie zawie­rają żywych skład­ni­ków odżyw­czych potrzeb­nych czło­wie­kowi do roz­woju i kon­tro­lo­wa­nia popu­la­cji droż­dży w naszym orga­ni­zmie. Przy­kła­dem niech będzie tu chleb nasz powsze­dni spo­rzą­dzony z oczysz­czo­nej (usu­nięte skład­niki odżyw­cze) wybie­la­nej mąki z dodat­kiem wody z kranu (chlor, fluor) i droż­dży. Po takim przy­rzą­dze­niu trudno doszu­kać się w chle­bie jakiś war­to­ści chyba, że po zamia­nie w cukier (pro­ste węglo­wo­dany są zamie­niane w cukier) świet­nej pożywki dla candidy.

Dobrym przy­kła­dem „zdro­wot­nych” wła­ści­wo­ści oczysz­czo­nej żywno­ści niech będzie zda­rze­nie z cza­sów wojny w Wiet­na­mie. Gdy zabra­kło miej­sco­wego ryżu dla armii i lud­no­ści poludniowo-​wietnamskiej spro­wa­dzono ulep­szony biały ryż z USA. W krót­kim cza­sie wśród ludzi jak i inwen­ta­rza zwięk­szyła się liczba róż­nych pospo­li­tych cho­rób. Ktoś zauwa­żył, że kury kar­mione miej­sco­wym ryżem mają się nadal dobrze, a te na ame­ry­kań­skim wik­cie padały jak muchy. Gdy wpro­wa­dzono do głów­nie ryżo­wej diety połu­dniowo azja­tyc­kiej z powro­tem natu­ralny nie­oczysz­czony ryż miej­scowy, sytu­acja zdro­wotna kon­su­men­tów popra­wiła się momen­tal­nie. Cho­dzi o to, że główne skład­niki odżyw­cze są zawarte w łupi­nie zbóż, która jest usu­wana w nowo­cze­snym pro­ce­sie oczyszczania.

Gene­ralną zasadą zdro­wego żywie­nia jest nie spo­ży­wa­nie żywno­ści zapa­ko­wa­nej fabrycz­nie z róż­nymi kolo­ro­wymi napi­sami świad­czą­cymi o ich rze­ko­mych wła­ści­wo­ściach odżywczych.

Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne do osią­gnię­cia w dzi­siej­szych cza­sach. Sta­rajmy się, więc cho­ciaż ogra­ni­czyć ilość takiej żywno­ści do minimum.

Ogól­nie dostępne mięso (nie­orga­niczne) w USA jest nafa­sze­ro­wane anty­bio­ty­kami, hor­mo­nami i ste­ry­dami, które powo­dują szyb­szy wzrost i więk­szą wydaj­ność zwie­rząt. Tą też drogą dostają się anty­bio­tyki do mleka, kieł­basy, kotletów.

W daw­nych cza­sach nie znano cukru w jego czy­stej rafi­no­wa­nej postaci. Nie bez przy­czyny chyba tak ten pro­ces się nazywa mając dużo wspól­nego z wyra­fi­no­wa­niem. Cukier w postaci bia­łego proszku poja­wił się około XVIII wieku. Począt­kowo był bar­dzo drogi. Dla przy­kładu król mógł sobie finan­sowo pozwo­lić na jedna łyżkę cukru dzien­nie i nie był osią­galny dla szer­szych mas, gdyż wspo­mniana łyżka sta­no­wiła rów­no­war­tość rocz­nych docho­dów chłopa. Wygląda na to, że w dzi­siej­szych cza­sach powo­dzi nam się lepiej niż monar­chom. Z cza­sem, gdy rafi­na­cja cukru pota­niała, mię­dzy innymi „dzięki” insty­tu­cji nie­wol­nic­twa i roz­wo­jowi han­dlu, stał on się ogól­nie dostępny i używany.

Nie wia­domo, kto zorien­to­wał się, że te białe krysz­ta­liki posia­dają znie­wa­la­jącą moc. Zaczął się pro­ce­der rafi­no­wa­nia przez wyra­fi­no­wa­nych pro­du­cen­tów żywno­ści pro­duk­tów spo­żyw­czych celem zwa­bie­nia jak naj­więk­szej ilo­ści kon­su­men­tów, co trwa do dziś. Na początku były to prak­tyki nie­le­galne jak cho­ciażby w rafi­no­wa­niu piwa, potem spo­wszech­niały i cza­sami zasta­na­wiam się czy dobre euro­pej­skie piwo nie byłoby sku­tecz­niej­sze w kle­je­niu niż tzw. butaprenem.

Kolejny przy­kład. Wia­domo, że cukier ma nega­tywne dzia­ła­nie na zęby, czy mimo to spo­tka­li­ście Pań­stwo kie­dy­kol­wiek pastę do zębów, która byłaby nie­słodka. Musimy koniecz­nie mieć ten odżyw­czy mię­towo mdlący sma­czek, gdy uda­jemy się na spo­czy­nek (Witaj próch­nico!). Ogólna sło­dycz wokół nas przy­po­mina mi inną sytu­ację han­dlową. We wszyst­kich skle­pach wszystko jest na sale 50% albo i wię­cej off. Gdy ktoś nie zasto­suje tego triku ma poważne kło­poty han­dlowe. Podob­nie z cukrem, jeśli coś nie jest słod­kie może się nie sprze­dać i wtedy pada na nas cień roz­działu 7 — prawa o ban­kru­cji. Pro­du­cenci słod­ka­wej gumy do żucia prze­ko­nują nas w rekla­mach, iż życie nam się nie uda jak nie będziemy cią­gle „klamkać”.

Czy zauwa­ży­li­ście Pań­stwo te stosy sło­dy­czy przy kasach skle­po­wych uło­żo­nych na wyso­ko­ści wzroku naszych milu­siń­skich? Jest to ostat­nia szansa, jeśli inne zawio­dły wchło­nię­cia w sie­bie bło­giej sło­dy­czy, która za 5 minut zama­ni­fe­stuje się pła­czem, kopa­niem lub innymi spo­so­bami prze­ja­wia­nia się bycia trud­nym dziec­kiem. Jest to celowe dzia­ła­nie pro­du­cen­tów i sprze­da­ją­cych przy­zwy­cza­ja­nia nas do słod­kiej przyszłości.

Cukier by być stra­wio­nym zużywa duże ilo­ści wita­min i soli m i neral­nych dając nam chwi­lowy przy­pływ ener­gii, który w zależ­no­ści od ilo­ści spo­ży­cia koń­czy się róż­nymi stop­niami mini upo­je­nia alko­ho­lo­wego. Wspo­mniane droż­dże can­dida albi­cans potrze­bują dużych ilo­ści cukru do swo­jego roz­woju i eks­pan­sji, zaśmie­ca­jąc nasz orga­nizm odcho­dami jego prze­miany. Dla­czego wspo­mnia­łem o alko­holu? Otóż cukier czy to w czy­stej postaci czy pro­stych węglo­wo­da­nów w połą­cze­niu z droż­dżami w jeli­tach pro­du­kuje alko­hol, im więk­szy prze­rost droż­dży tym więk­sze zapo­trze­bo­wa­nie na cukier lub alko­hol, który jest niczym innym jak skon­den­so­wa­nym cukrem.

Alko­hol będący pro­duk­tem połą­cze­nia cukru i droż­dży zawiera znaczne ilo­ści che­mi­ka­liów nie wspo­mi­na­jąc o cukrze (1 kieliszek=7 łyże­czek cukru)

Prze­ciętna puszka Coli to 12 łyże­czek cukru, czyli nasz przy­sło­wiowy „high ball” zawiera około 15 łyże­czek, nie wspo­mi­na­jąc już o nega­tyw­nej roli bąbel­ków na kolo­nie acidophilus.

Czło­wiek jest cho­dzącą fabryka alko­holu posia­da­jąc na wypo­sa­że­niu potrzebne do jego pro­duk­cji droż­dże w prze­wo­dzie pokar­mo­wym i zami­ło­wa­nie do cukru i pro­stych węglo­wo­da­nów, które bły­ska­wicz­nie są zamie­niane w cukier. Jeśli dostar­czymy droż­dżom potrzebną ilość pro­stych węglo­wo­da­nów w postaci pie­czywa, maka­ronu, ziem­nia­ków efek­tem koń­co­wym jest alko­hol. Będąc lekko wsta­wio­nym po nie­wła­ści­wym posiłku łatwiej jest się­gnąć po drugi kie­li­szek skoro pierw­szy spo­ży­li­śmy pod­czas śnia­da­nia, obiadu czy kola­cji. Nie sądzę, że naszą tra­dy­cyjną skłon­ność do alko­holu można obwi­niać były sys­tem poli­tyczny, myślę, że czyn­ni­kiem spraw­czym jest nie­od­po­wied­nia dieta uwa­run­ko­wana w dużym stop­niu naszymi warun­kami klimatycznymi.

Nie­któ­rzy ludzie posia­dają tak duży prze­rost droż­dży, że nawet mini­malne ilo­ści alko­holu czy­nią ich pija­nym albo nie mogą się zatrzy­mać, kiedy zaczną pić. Ofi­cjalna medy­cyna nazywa ich alko­ho­li­kami pod­da­jąc ich obróbce i wzmo­żo­nej ilo­ści kawy na spo­tka­niach AAA.

Kawa, w któ­rej kofe­ina ma nega­tywny wpływ na pozy­tywne bak­te­rie w prze­wo­dzie pokar­mo­wym w połą­cze­niu z wodą z kranu zwięk­sza swą poten­cję rażenia.

Trudno w to uwie­rzyć, ale liście tyto­niu są moczone w mela­sie cukro­wej celem pod­wyż­sze­nia ich war­to­ści sma­ko­wym. Nic więc dziw­nego, że w Anglii gdzie papie­rosy zawie­rają dwa razy wię­cej cukru niż w USA zacho­ro­wal­ność na raka płuc jest podwo­jona. W kra­jach takich jak Indie czy Chiny, gdzie tytoń nie jest sło­dzony zapa­dal­ność na raka płuc wśród pala­czy jest wie­lo­krot­nie niż­sza. Oczy­wi­ście ma na to także wpływ miej­scowa orga­niczna dieta. Bibułka papie­rosa jest nasą­czona che­mi­ka­liami, które zapo­bie­gają jego gaśnię­ciu. Fran­cu­skie papie­rosy jakoś dziw­nie gasną. Jeśli poczę­stu­je­cie Fran­cuza Marl­boro podzię­kuje grzecz­nie wyj­mie swoja żółtawa bibułkę (bez bli­czu) i skręci sobie papie­rosa zachwa­la­jąc walory naszego tytoniu.

Wspo­mi­nam dosyć czę­sto pozy­tywne, przy­ja­zne bak­te­rie rezy­du­jące w naszym jeli­cie gru­bym jak Lac­to­bi­ci­lus aci­do­phi­lus, bul­ga­ri­cus i ich zba­wienny wpływ na nasze zdro­wie. Wg leka­rzy medy­cyny natu­ral­nej więk­szość cho­rób ma począ­tek w naszym jeli­cie gru­bym gdzie odbywa się walka mie­dzy naszymi obron­nymi bak­te­riami a can­didą. Nor­mal­nie pra­cu­jący prze­wód pokar­mowy nie powi­nien przy­po­mi­nać maga­zynu tylko wydajna fabrykę, wysy­ła­jąca nas na posie­dze­nia zarządu w ubi­ka­cji, co naj­mniej 1 — 2 razy dzien­nie. Skró­ce­nie tran­zytu mate­riału fekal­nego przez jelita i wyeli­mi­no­wa­nie jego zale­ga­nia (10% wagi nie­któ­rych ludzi, — u Elvisa było to ponad 25 kilo­gra­mów) spo­wo­duje krót­szy czas, w jakim can­dida może zna­leźć coś dla sie­bie w jeli­cie gru­bym. Możemy dostar­czyć naszemu orga­ni­zmowi wszyst­kie potrzebne skład­niki w lek­ko­straw­nej for­mie odcią­ża­jąc nasz prze­wód pokar­mowy. Oczy­wi­ście musimy zre­zy­gno­wać z tzw. pokar­mów smacz­nych, co jest kwe­stią umowną i przy­zwy­cza­je­nia. Chwi­lowe niebo na języku prze­waż­nie póź­niej koń­czy się prze­wle­kłymi pro­ble­mami zdro­wot­nymi. Warto jest zre­zy­gno­wać z chwi­lo­wej sma­ko­wej przy­jem­no­ści na korzyść dłu­go­trwa­łej pod­wyż­szo­nej jako­ści funk­cjo­no­wa­nia w ciągu dnia, innymi słowy jedzmy żeby dobrze żyć, a nie żyjmy żeby „dobrze” jeść.

Jeden z uczo­nych prze­pro­wa­dzał bada­nia nad żywot­no­ścią komórki pobra­nej z serca kury. Dostar­czano jej roz­twór zawie­ra­jący skład­niki odżyw­cze i codzien­nie odle­wano płyn z pro­duk­tami prze­miany mate­rii. Komórka zmarła po 20 latach, gdy ktoś zapo­mniał usu­nąć płyn.

Kolejny przy­kład na temat miej­sca powsta­wa­nia więk­szo­ści cho­rób. Pod­czas dzia­łań wojen­nych na fron­cie arab­skim armia Nie­miec zaczęła masowo zapa­dać na tajem­ni­cza cho­robę, która dzie­siąt­ko­wała sze­regi. O źródło tej cho­roby podej­rze­wano miej­scowe zasoby wodne, lecz miej­scowa lud­ność i zwie­rzęta z nich korzy­sta­jące były oka­zem zdro­wia. Zagadka była nie­roz­wią­zana przez dłuż­szy czas i losy dopiero, co roz­po­czę­tej kam­pa­nii III Rze­szy na Bli­skim Wscho­dzie sta­nęły pod zna­kiem zapy­ta­nia. Jeden z żołnie­rzy pod­pa­trzył dziwny rytuał tubyl­ców pole­ga­jący na śledze­niu wiel­błą­dów i kolek­cjo­no­wa­niu ich odcho­dów. Po pod­da­niu ana­li­zie oka­zało się, że nawóz wiel­błą­dów zawie­rał duże stę­że­nie nie­zna­nych bak­te­rii, które miały zabój­czy efekt na te, które powo­do­wały śmier­telną cho­robę Bun­de­swery. Po wyizo­lo­wa­niu i sztucz­nej hodowli bak­te­rii i poda­niu jej żołnie­rzom więk­szość w krót­kim cza­sie nie­stety wró­ciła do zdrowia.

Poję­cie dobrych bak­te­rii jest ośmie­szane, a co naj­mniej pomi­jane we współ­cze­snej ofi­cjal­nej medy­cy­nie. Nic dziw­nego, gdyż potrak­to­wa­nie wspól­nej przy­czyny wszyst­kich wymie­nia­nych obja­wów, a nie każ­dego z osobna powo­duje stop­niowy powrót cho­rego do zdro­wia, co ozna­cza utratę pacjenta. Brak ofi­cjal­nych badań na ten temat i dowo­dów w postaci zdjęć, lub opra­co­wań powo­duje kate­go­ry­zo­wa­nie tematu flory jelit do opo­wia­dań wyję­tych z bajek.

Jedy­nymi przy­pad­kami trak­to­wa­nymi jako grzy­bi­cze są cho­roby skóry, paznokci, białe naloty na języku lub droż­dży­cowe zapa­le­nia pochwy, gdyż są one widoczne na zewnątrz. Nie­stety, jest to tylko przy­sło­wiowy czu­bek góry lodo­wej, któ­rego sma­ro­wa­nie, ata­ko­wa­nie anty­bio­ty­kami nie ma wpływu lub ma nega­tywny na pro­ces roz­ro­stu droż­dży, który zaczyna się w jeli­cie gru­bym. Wygląda na to, że zawód leka­rza pomału zanika z powodu bez­sku­tecz­no­ści trak­to­wa­nia cho­rób prze­wle­kłych. Wg opra­co­wań ame­ry­kań­skich coraz wię­cej pacjen­tów korzy­sta ze środ­ków medy­cyny natu­ral­nej, oraz wraca do natu­ral­nego odżywiania.

Jed­nym z leka­rzy, któ­rzy się nawró­cili był nie­jaki dr Kel­logs ten sam, który pro­pa­go­wał płatki kuku­ry­dziane nazwane od jego imie­nia. Był on chi­rur­giem, który w pew­nym momen­cie zre­zy­gno­wał z intrat­nej posady i zaczął leczyć pacjen­tów przy pomocy lewa­tyw i poda­wa­nia jogurtu boga­tego w kolo­nie aci­do­phi­lus. Był on wyznawca teo­rii, iż więk­szość cho­rób zaczyna się w zapcha­nym, prze­ro­śnię­tym droż­dżami prze­wo­dzie pokar­mo­wym. Trudno powie­dzieć, co spo­wo­do­wało ten nagły zwrot w jego karie­rze, podej­rze­wam, że widok i zapach bia­łego grzyba prze­ra­sta­ją­cego narządy pacjen­tów, któ­rzy prze­grali walkę o życie.

Dobrą wia­do­mo­ścią powi­nien być fakt, iż jed­nym z naj­cen­niej­szych skład­ni­ków naszej, nie­stety nie naj­zdrow­szej, pol­skiej diety jest kwa­szona kapu­sta, która prócz wspo­mnia­nego wyżej jogurtu czy zsia­dłego mleka zawiera nie­zmie­rzone ilo­ści pozy­tyw­nych bakterii.

Według ofi­cjal­nych źródeł dopusz­cza się moż­li­wość prze­ro­stu can­didy u pacjen­tów o sil­nie obni­żo­nych funk­cjach układu odpor­no­ścio­wego, jak pacjenci z AIDS czy rakiem. Podej­rze­wam tu odwrotną kolej­ność. Otóż nie tylko oni są ata­ko­wani przez prze­rost, bo może się to zda­rzyć każ­demu wysta­wio­nemu na wymie­nione w 1 czę­ści czyn­niki a szcze­gól­nie tym, któ­rzy przyj­mują anty­bio­tyki przez dłuż­szy czas bez repo­pu­la­cji jelit przy­ja­znymi bakteriami.

Połą­cze­nie naszej typo­wej węglo­wo­da­no­wej i mię­snej diety z ele­men­tami tutej­szej anty­bio­ty­ko­wej, ste­ry­do­wej, „kon­ser­wa­tyw­nej” i słod­kiej czyni nas jako grupę etniczną szcze­gól­nie podatną na prze­rost can­didy a co za tym idzie nie­zli­czone pro­blemy zdro­wotne. Poczym zde­rzamy się z medy­cyną nasta­wioną na lecze­nie symp­to­mów. a nie przy­czyny naszych scho­rzeń. Sytu­acje dodat­kowo pogar­sza rodzaj wyko­ny­wa­nej przez nas pracy. Sprzą­ta­nie w dużej ilo­ści kurzu, ple­śni przy uży­ciu che­micz­nych środ­ków czysz­czą­cych, pra­co­wa­nie na kilku posa­dach jed­no­cze­śnie, stres zwią­zany z codzienną” walką”….niesie ze sobą poważne konsekwencje.

Dopóki jeste­śmy mło­dzi, posia­damy silny sys­tem obronny, odży­wiamy się w miarę zdrowo i uni­kamy innych wcze­śniej wymie­nio­nych czyn­ni­ków sprzy­ja­ją­cych prze­ro­stowi droż­dży, w naszym orga­ni­zmie ma miej­sce rów­no­waga. Can­dida albi­cans speł­nia swoje pier­wotne ważne funk­cje zacho­wu­jąc dobro­są­siedz­kie sto­sunki z kolo­niami aci­do­phi­lus czy bul­ga­ri­cus, które kon­tro­lują jej tery­to­rialne zapędy w przy­padku naszych małych występ­ków jak imie­niny, wypłata czy święta.

Jeśli nad­uży­wamy cier­pli­wo­ści i wytrwa­ło­ści przy­ja­znych bak­te­rii, o czym była mowa wyżej, can­dida albi­cans roz­po­czyna swój trudny do poha­mo­wa­nia i brze­mienny w skut­kach roz­wój. Ubocz­nym skut­kiem tego roz­woju jest około 100 tru­cizn, któ­rymi zanie­czysz­cza nasz orga­nizm, jedną z nich jest, ace­to­al­de­hyd bar­dzo trudny do usu­nię­cia z tka­nek, a oprócz niego eta­nol (alko­hol) i formaldehyd.

Wzra­sta­jące zanie­czysz­cze­nie i przcią­że­nie naszego orga­ni­zmu, które zaczyna się prze­ja­wiać zmę­cze­niem, zawro­tami i bólami głowy, ner­wo­wo­ścią i innymi opi­sa­nymi we wstę­pie, sta­rają się skom­pen­so­wać nasze narządy oczysz­cza­jące jak nerki, wątroba czy układ lim­fa­tyczny. Przcią­że­nie tych narzą­dów i stycz­ność z innymi czyn­ni­kami spraw­czymi powo­duje ich stany zapalne. Wizyta u leka­rza z powodu tych kło­po­tów może się zakoń­czyć prze­pi­sa­niem anty­bio­tyku, czyli dola­niem oliwy do i tak już pokaź­nego pożaru.

W mię­dzy­cza­sie poja­wiają się inne prze­jawy prze­ro­stu can­didy jak droż­dży­cowe zapa­le­nia pochwy lub pro­staty. Należy tu zazna­czyć, że oba te narządy znaj­dują się w ana­to­micz­nej bli­sko­ści kwa­tery głów­nej can­didy, czyli jelita gru­bego. W przy­padku pro­staty, can­dida może prze­do­stać się przez cienką ściankę oddzie­la­jąca ją od odbyt­nicy, a w przy­padku pochwy dodat­ko­wym czyn­ni­kiem spraw­czym może być nie­wła­ściwy kie­ru­nek uży­wa­nia papieru toa­le­to­wego po odda­niu moczu bądź stolca.

Jed­nym z prze­ja­wów roz­wi­ja­ją­cej się can­didy jest trą­dzik (acne) i inne wykwity skórne, które mogą być także potrak­to­wane anty­bio­ty­kiem; can­dida, gdyby mogła mówić nazwa­łaby to strza­łem w dziesiątkę.

Pro­blem, a zara­zem trik z can­didą polega na tym, że jest ona z nami od 4–5 mie­siąca życia, więc testy na jej obec­ność nic nie dadzą, bo cho­dzi tu nie o fakt jej obec­no­ści, ale pro­blem jej nie­kon­tro­lo­wa­nego roz­ro­stu. Zgod­ność obja­wów prze­ro­stu z wymie­nio­nymi w czę­ści 1, praw­do­po­do­bień­stwo wysta­wie­nia na czyn­niki spraw­cze, chwi­lowe pogor­sze­nie symp­to­mów po zasto­so­wa­niu środ­ków prze­ciw­grzy­bi­czych oraz poprawa zdro­wia przy kon­ty­nu­owa­niu kura­cji są naj­lep­szym dowo­dem na ist­nie­nie prze­ro­stu w począt­ko­wej fazie.

Pod­czas gdy my tra­cimy kolejne dni w pracy, odwie­dzamy kolej­nych leka­rzy, lub spe­cja­li­stów od poszcze­gól­nych czę­ści ciała, któ­rzy zaczy­nają roz­po­zna­wać kolejny przy­pa­dek psy­cho­so­ma­tyczny, czyli wma­wia­nie sobie cho­roby (inna popu­larna nazwa: com­pul­sive obses­sive disor­der ) i wysy­łają nas do psy­chia­try (Hey Pro­zac How you doin?), can­dida nie próżnuje.

Ten pro­sty bak­te­ryjny orga­nizm ma moż­li­wość adap­ta­cji do zmie­nia­ją­cych się warun­ków oraz zmiany swej formy z bak­te­ryj­nej w grzy­bi­czą i odwrot­nie. Po zmia­nie w grzyba can­dida zaczyna się zacho­wy­wać jak każdy grzyb nie­ma­jący nic innego do roboty i po pro­stu zaczyna zapusz­czać korze­nie, w tym przy­padku w jelita swego żywi­ciela per­fo­ru­jąc jego ściankę. Dopro­wa­dza to do sytu­acji, którą można by nazwać prze­cie­ka­ją­cym jeli­tem. Nie­stra­wione czę­ści pokar­mowe dostają się do krwio­obiegu powo­du­jąc bez­po­śred­nie lub opóź­nione aler­gie pokar­mowe prze­ja­wia­jące się plam­kami na ciele, szyb­kim biciem serca po posiłku lub bólami głowy. Ponadto aler­gie pokar­mowe mogą być efek­tem braku rota­cji pokar­mów, czyli jedze­nia codzien­nie tych samych potraw.

W przy­padku bólów głowy naj­lep­szym lekar­stwem może być zaob­ser­wo­wa­nie, co zje­dli­śmy godzinę wcze­śniej? Może nam to dać wska­zówkę, na jakie potrawy jeste­śmy uczu­leni. Praw­do­po­dob­nie ważną role odgrywa tu też nasza grupa krwi i odży­wia­nie się zgod­nie z zale­ce­niami dla tej grupy. Wg autora książki ”Eat right 4 your type” dr D’Adamo (prze­ło­żona na pol­ski) w ogól­nym zary­sie grupy krwi ewo­lu­owały wraz z roz­wo­jem ludz­ko­ści. Pierw­sza poja­wiła się grupa krwi „0” pły­nąca w żyłach pier­wot­nych łowców i zgod­nie z histo­rycz­nymi uwa­run­ko­wa­niami grupa ta naj­le­piej tole­ruje białka zwie­rzęce i tłuszcz. Następna histo­rycz­nie grupa to „B”, któ­rej sprzyja mie­szanka diety biał­ko­wej i wege­ta­riań­skiej. Grupa „A” naj­le­piej przy­swaja dietę pra­wie wege­ta­riań­ską, nie tole­ru­jąc tłusz­czy i bia­łek podob­nie jak kom­bi­na­cja grup A i B, naj­młod­sza grupa AB. (podej­rze­wam sie­bie o posia­da­nie grupy PL).

Wraz z pokar­mem poprzez sito w jeli­tach dostają się do krwio­obiegu zarodki can­didy powo­du­jąc tzw. can­didę sys­te­mową. W tym momen­cie żarty, przy­naj­mniej dla nas, się skoń­czyły. Cały orga­nizm może być zaata­ko­wany przez pozba­wio­nego kon­troli grzyba. Może on zaata­ko­wać któ­ry­kol­wiek z orga­nów powo­du­jąc jego stany zapalne o pod­łożu grzy­bi­czym. Jeśli jest to bak­te­ryjny stan zapalny anty­bio­tyk mógłby być tu pomocny, w przy­padku grzy­bi­czym, jak wiemy, nie bar­dzo. Lecze­nie w tym sta­dium powinno mieć cha­rak­ter sys­te­mowy tzn. środki anty­grzy­bi­cze powinny dosta­wać się do krwi i tam zabi­jać grzyba, zmniej­sza­nie jego popu­la­cji w samym jeli­cie gru­bym na tym eta­pie nie­wiele pomoże.

Can­dida w łaci­nie zna­czy biały (język, wydzie­liny z pochwy, pachwiny (kon­ty­nu­ując swoje eks­pan­sje w orga­ni­zmie daje nam infor­ma­cje o tym fak­cie poprzez zwięk­sza­jąca się ilość mani­fe­sta­cji skór­nych jak plamki, acne, grzy­bi­cze zapa­le­nia paznokci, świerz­bie­nie i łuszczyca owło­sio­nej skóry głowy, zapa­le­nia, twarde trudne do usu­nię­cia sko­rupy na spodniej stro­nie stopy i łokciach. Dołą­czają do tego zmiany w samo­po­czu­ciu i zacho­wa­niu. Prze­cią­żony odcho­dami cyr­ku­lu­ją­cymi w orga­ni­zmie czło­wiek jest cią­gle, zmę­czony, gder­liwy, wszystko kry­ty­kuje, łatwo wybu­cha, prze­ja­wia pesy­mizm i popada w depre­sje. Obja­wem jest też czę­sta zmiana nastroju, płacz, nie­wy­tłu­ma­czalny strach i zagro­że­nie, cią­gła potrzeba spo­ży­wa­nia cukru, brak kon­cen­tra­cji uwagi, nad­mierna sar­ka­styczna żarto­bli­wość i zło­śli­wość, łatwe zapo­mi­na­nie, brak ambi­cji, skłon­ność do alko­holu, puch­nie­cie twa­rzy, tak zwana mgiełka umy­słowa i wiele innych wymie­nio­nych na początku. Czę­sto ludzie tacy, z uwagi na liczbę dole­gli­wo­ści, są okre­ślani mia­nem hipo­chon­dry­ków. Zary­zy­ko­wał­bym prze­ciwne stwier­dze­nie, iż hipo­chon­dria jest jedyną cho­robą, któ­rej ludzie z prze­ro­stem droż­dży nie maja.

Sprawę pogar­szają paso­żyty mno­żące się w zatka­nym prze­wo­dzie pokar­mo­wym i innych czę­ściach, zasi­la­jąc i tak osła­biony orga­nizm tru­ci­znami swej prze­miany materii.

Nie bez zna­cze­nia jest też rodzaj plomb den­ty­stycz­nych, które posia­damy. Stare, popu­larne nie­gdyś plomby amal­ga­ma­towe zawie­rają rtęć, która zatruwa latami nasz orga­nizm. Can­dida, broni się przed tru­ją­cym dzia­ła­niem amal­ga­ma­tów wydzie­la­jąc związki rtęci, posia­da­jące zwie­lo­krot­nione dzia­ła­nie tru­jące i moż­li­wość osa­dza­nia się w tkan­kach, w tym, w mózgu. Ostat­nio tele­wi­zja nagła­śnia pro­blem firmy Nicor z wadli­wymi licz­ni­kami gazu, z któ­rych nieco wycieka rtęć zatru­wa­jąc użyt­kow­ni­ków. Nikt jakoś nie wspo­mina o tonach rtęci w plom­bach star­szego poko­le­nia powo­du­ją­cych powolne, poważne zatru­cie organizmu.

Wątroba, która jest głów­nym orga­nem oczysz­cza­ją­cym, prze­cią­żona cią­głym zale­wem tru­cizn i kamie­niami w woreczku speł­nia swe funk­cje w coraz bar­dziej ogra­ni­czo­nym zakresie.

Pro­ces prze­ro­stu can­didy jest powolny, może trwać dzie­siątki lat i obja­wiać się stop­nio­wym pogor­sze­niem się stanu zdro­wia, a co za tym idzie samo­po­czu­cia. Wydaje się nam, że jest to natu­ralny pro­ces sta­rze­nia z upły­wem lat. Ludzie z dłu­go­let­nim prze­ro­stem są kla­sy­fi­ko­wani jako hipo­chon­drycy wiecz­nie się uskar­ża­ją­cymi się na różne dole­gli­wo­ści, z dru­giej strony zwra­cają oni bacz­niej­sza uwagę na to, co jedzą i jak żyją, co prze­dłuża okres ich życia. Nie bez powodu twier­dzi się, że tacy ludzie żyją dłu­żej od tych, któ­rzy nigdy się na nic nie uskar­żają, gdyż sil­niej­szy orga­nizm tych ostat­nich daje sobie do czasu rade masku­jąc objawy prze­ro­stu by nagle nie­spo­dzie­wa­nie i szybko zawieść.

Z racji zwięk­sza­ją­cej się ilo­ści i jako­ści obja­wów pacjent w końcu dostaje skie­ro­wa­nie do psy­chia­try, który defi­niuje pacjenta jako przy­pa­dek psy­chia­tryczny zale­ca­jąc dal­sze zatru­wa­nie orga­ni­zmu środ­kami psy­cho­tro­po­wymi. Czę­sto pacjent traci, ubez­pie­cze­nie, pracę, rodzinę i przy­ja­ciół koń­cząc na ren­cie, ulicy lub prze­nosi się na tam­ten świat, gdy can­dida przy­czyni się do roz­woju raka.

II. Eli­mi­na­cja prze­ro­stu droż­dży i powrót do zdrowia

Pro­ces eli­mi­na­cji nad­miaru can­didy albi­cans jest meto­dycz­nym, świa­do­mym, dłu­go­trwa­łym pla­nem, wyma­ga­ją­cym wielu poświę­ceń, cier­pli­wo­ści i wytrwa­ło­ści, przy­no­szą­cym w efek­cie pozy­tywna zmianę w naszym samo­po­czu­ciu i co jesz­cze waż­niej­sze świa­do­mo­ści. Pozby­cie się tru­cizn droż­dży, zmniej­sze­nie ich popu­la­cji i ogólne oczysz­cze­nie naszego ciała, otwiera przed nami nowy, lep­szy, szczę­śliw­szy etap naszego życia. Nasz umysł zaczyna pra­co­wać pełną parą dając nam łatwość podej­mo­wa­nia traf­niej­szych decy­zji odno­śnie naszej przy­szło­ści w tym finan­so­wej. Życie staje się łatwiej­sze i pro­blemy lat ubie­głych wydają się śmieszne. Nie mówimy tu o cudzie, lecz o pro­ce­sie odtwo­rze­nia naszych nor­mal­nych funk­cji fizjo­lo­gicz­nych, które były przez lata upo­śle­dzone przez prze­rost droż­dży i ich kie­ro­wa­nie naszym życiem. Ten nowy oczysz­czony umysł pozwala nam spoj­rzeć sze­rzej na nasze życie czy raczej egza­min przed wła­ści­wym życiem, zaczy­namy odczu­wać praw­dziwą więź ze Stwórcą, a nie ta dotych­cza­sową „na wszelki wypadek”.

Zanim to jed­nak nastąpi, zgod­nie z zasadą, że zanim się polep­szy naj­pierw musi być nawet jesz­cze gorzej, uzbrójmy się w cier­pli­wość przy­stę­pu­jąc do walki z prze­ro­stem droż­dży w naszym orga­ni­zmie. Gene­ralną zasadą jest, że na każdy rok zatru­wa­nia naszego orga­ni­zmu nie­wła­ściwą dietą, nało­gami, stre­sem, che­mi­ka­liami, potrze­bu­jemy mie­siąca by zni­we­lo­wać straty mu wyrządzone.

Pro­ces eli­mi­na­cji nad­miaru droż­dży można podzie­lić na kilka etapów:

  1. Zmiana diety celem zagło­dze­nia droż­dży i powstrzy­ma­nia ich rozwoju.
  2. eli­mi­na­cja nad­miaru can­didy przy uży­ciu lekarstw i ziół.
  3. oczysz­cze­nie orga­ni­zmu z nagro­ma­dzo­nych tru­cizn i obumar­łych drożdży.
  4. naprawa „prze­cie­ka­ją­cego jelita” i sys­temu immunologicznego
  5. zmiana trybu życia i poglądu na nie.


1. Zmiana diety celem zagło­dze­nia droż­dży i powstrzy­ma­nia ich rozwoju

Pod­stawa naszego planu eli­mi­na­cji droż­dży jest pozba­wie­nie ich pod­sta­wo­wego poży­wie­nia, któ­rym jest cukier. Nie mówię tu tylko o jego rafi­no­wa­nej, bia­łej postaci, lecz jego zawar­to­ści w poszcze­gól­nych pro­duk­tach spo­żyw­czych. Prze­waż­nie jeste­śmy infor­mo­wani o tym fak­cie czy­ta­jąc infor­ma­cje na opa­ko­wa­niu pod tytu­łem % DV (Daily Value), czyli pro­cen­towa dzienna war­tość. Dziw­nym jest fakt, że więk­szość skład­ni­ków na opa­ko­wa­niu jest przed­sta­wiona w %, cukier nato­miast w gra­mach, suge­ru­jąc, że można go jeść ile się chce. Według ofi­cjal­nych danych spo­ży­cie cukru na oby­wa­tela USA wynosi rocz­nie około 150 fun­tów, czyli mie­sięcz­nie około 6 kg ina­czej 1.5 kg na tydzień, lub 200 gra­mów dzien­nie. Nic dziw­nego w tym świe­tle, że tele­wi­zja alar­muje, że co 5 dziecko w USA ma pro­blemy psy­chia­tryczne. Oprócz zasi­la­nia can­didy, cukier żywi róż­nego rodzaju pato­lo­giczne bak­te­rie, oraz wg badań z lat 40 powo­duje zatka­nie zatok i uszu. Kło­poty z zapa­le­niem uszu szcze­gól­nie są „popu­larne” wśród dzieci i są leczone chyba już każdy zgadł, czym. Podob­nie z zato­kami (mój ulu­biony temat), na każdą wzmiankę o pro­ble­mach z nimi lub na prze­zię­bie­nie dosta­jemy, tetra­cy­klinke, Cipro, albo inną tru­ci­znę bez względu na rodzaj zapa­le­nia. Słynna kli­nika Mayo odkryła ostat­nio Ame­rykę stwier­dza­jąc, że u więk­szo­ści pacjen­tów uskar­ża­ją­cych się na zatoki i prze­zię­bie­nia zna­la­zła grzyba, w tym duży pro­cent can­didy albi­cans i róż­nych jej odmian jak tro­pi­cal­lis itp. Mają być opra­co­wane sku­teczne spreje zwal­cza­jące miej­scowo inwa­zje droż­dży, które mają rze­komo poja­wiać się w zato­kach z powie­trza. Jak widać daleka droga do odkry­cia, że przy­wę­dro­wały one z krwio­obie­giem do zatok z innych czę­ści ciała.

Pro­po­nuję stu­dio­wa­nie opa­ko­wań kupo­wa­nych arty­ku­łów pod kątem zawar­to­ści cukru oraz innych cie­ka­wych dodat­ków prze­waż­nie z literka X w środku, wystar­czy doma­lo­wać nad nią czaszkę i już wia­domo, do czego służą. Zupeł­nym zasko­cze­niem dla mnie było, gdy stwier­dzi­łem, że sól mor­ska kupiona w zdro­wym skle­pie zawiera dextrose chyba dla pod­nie­sie­nia jej war­to­ści smakowych.

Stop­niowa eli­mi­na­cja cukru wywoła powolne obumie­ra­nie droż­dży, czemu będzie towa­rzy­szyć zwięk­szone wydzie­la­nie tru­cizn do krwi, powo­du­jąc zabu­rze­nia rów­no­wagi, zmę­cze­nie i inne typowe objawy zatru­cia. Zwięk­szy się tez łaknie­nie cukru, które można chwi­lowo zała­go­dzić zje­dze­niem np. jabłka. Z cza­sem objawy te powinny zmniej­szyć się, lecz należy mieć się na bacz­no­ści gdyż jak pamię­tamy przy każ­dej kasie skle­po­wej stoi pułapka w postaci kit-kat’ów, Jac­ków i innych batonów.

Powinno się także zre­zy­gno­wać z pro­duk­tów: prze­two­rzo­nych, kon­ser­wo­wych, ham­bur­ge­rów, coli, lodów, pro­duk­tów wędzo­nych, z dodat­kiem octu i temu podob­nych pro­mu­ją­cych wzrost droż­dży. Nie będzie to rzecz pro­sta z uwagi na wie­lo­let­nie przy­zwy­cza­je­nie do tego rodzaju żywności.

Należy ogra­ni­czyć tez pro­ste węglo­wo­dany momen­tal­nie zamie­niane w cukier jak pie­czywo, klu­ski, ziem­niaki. Sły­szę wybuch zło­ści czy­tel­nika to, co do dia­bła, można jeść? O tym za chwilę.

Ogól­nie rzecz bio­rąc, dieta, w okre­sie przej­ścio­wym, powinna zawie­rać zwięk­szoną ilość pro­tein na nie­ko­rzyść pro­stych węglo­wo­da­nów, duże ilo­ści świe­żych, zie­lo­nych warzyw, ogromne ilo­ści fil­tro­wa­nej wody, cytryny, oliwy z oli­wek. Ozna­cza to rezy­gna­cję z potraw mącz­nych, bia­łego pie­czywa, a także tego razo­wego ciem­nego (ciemny kolor taki chle­bek zawdzię­cza dodat­kowi kar­melu, czyli nasz dobry zna­jomy w nowej postaci), a także z pro­duk­tów skro­bio­wych. Nie jestem w sta­nie Pań­stwu zapro­po­no­wać jadło­spisu gdyż jak wia­domo każdy z nas jest nie­po­wta­rzalny i musi zna­leźć swój jadło­spis obser­wu­jąc swoje reak­cje na poszcze­gólne potrawy. W dru­gim eta­pie można stop­niowo wpro­wa­dzać ele­menty poprzed­niej diety zwra­ca­jąc uwagę na reak­cje aler­giczne, Szcze­gól­nie czę­ste uczu­le­nia obser­wuje się na pro­dukty zawie­ra­jące glu­ten jak np. psze­nica, ponadto soja, orzeszki, mleko.

Pokarmy zale­cane pod­czas kura­cji : ryby (naj­le­piej głę­bo­ko­wodne, świeże sałatki warzywne, orga­niczne ilo­ści zbóż, i owo­ców, mil­let, (np. banany są „be”! Zawie­rają 11,1g sacha­rozy w 100g pro­duktu, czym biją na głowę wszyst­kie inne świeże owoce.), awo­kado, domowe zupy warzywne, len­tils, warzywa na parze, kiwi, oliwa z oli­wek, cytryny, brą­zowy ryż. Odno­śnie chleba czy innych pro­duk­tów spo­żyw­czych należy je trzy­mać w zamra­żal­niku gdyż samo schło­dze­nie w lodowce nie zapo­biega szyb­kiemu pro­ce­sowi powsta­wa­nia ple­śni. Otwarte opa­ko­wa­nia płat­ków, cia­stek (skoro nie możemy się powstrzy­mać (owoce, warzywa powinny także wylą­do­wać w lodówce by choć opóź­nić pro­ces grzy­bie­nia, z któ­rym wła­śnie wal­czymy. Robiąc zakupy należy wybie­rać łatwo psu­jące się pro­dukty skła­do­wane na pół­kach bli­żej ściany gdyż star­sze są prze­waż­nie umiesz­czane na początku w zasięgu ręki.

Pod­czas kura­cji należy uni­kać : owo­ców, keczupu, musz­tardy, miodu, cukier­ków, alko­holu, pro­duk­tów mary­no­wa­nych, omle­tów, cukru, lodów, czar­nej, zie­lo­nej her­baty, pizzy, grzy­bów, majo­nezu, suszo­nych owo­ców, melo­nów, kieł­basy, szynki, sosów, boczku, cze­ko­lady, prze­two­rzo­nych serów, chip­sów, wody z kranu, pic­kles (warzyw mary­no­wa­nych w occie), pro­duk­tów z bia­łej maki, ciast, cia­stek, kawy, pro­duk­tów z droż­dżami, makaronów.

Dla uła­twie­nia skon­stru­owa­nia wła­snego planu przy zasto­so­wa­niu ww. wymie­nio­nych gene­ral­nych zasad podaję mój gene­ralny plan żywienia.

Śnia­da­nie : owsianka, lub płatki jęcz­mienne, proso,

Lunch : orga­niczne ser­delki, tuń­czyk, jajecz­nica duża sałatka z cebula (żółta lub czer­wona czosn­kiem, rzod­kiewka, kala­fio­rem, bro­kuły, szczy­pior­kiem z ole­jem z oli­wek i cytryna, szklanka fil­tro­wa­nej wody 1 godziny po posiłku lub przed.

Na prze­ką­skę można uży­wać 1 jabłko mię­dzy posiłkami.

Obiad : bara­nina, indyk, łosoś (bał­tycki, bo nor­we­skie są hodow­lane, a tym samym kar­mione cudami) lub inna ryba z brą­zo­wym ryżem, mil­let, talerz fasoli (lepiej jest jeść fasolę codzien­nie, ale mniej) (należy ja wymo­czyć przez noc lub goto­wać 3 min i odsta­wić na 2–3 godziny zmie­nić wodę i dopiero goto­wać na końcu dodać soli – pozwoli to na usu­nie­cie więk­szo­ści cukru z fasoli, który powo­duje wzdę­cia. Poza tym fasola jest wspa­nia­łym źródłem błon­nika i protein.

Jak wcze­śniej wspo­mnia­łem nie jest to dieta, na którą jeste­śmy przy­mu­sowo ska­zani doży­wot­nio, po ustą­pie­niu obja­wów prze­ro­stu, można stop­niowo wpro­wa­dzać bar­dziej „grzeszne” potrawy z zacho­wa­niem umiaru, bacząc na reak­cję naszego orga­ni­zmu w postaci pla­mek na ciele, roz­wol­nie­nia, szyb­szego pulsu świad­czące o aler­gii i koniecz­no­ści zanie­cha­nia danej potrawy?

Co byśmy nie spo­ży­wali, stare dobre zasady zacho­wa­nia się przy stole jak umie­jęt­ność jedze­nia powoli, dokład­nie żując, kon­cen­tra­cja na posiłku, a nie na tele­wi­zo­rze pomogą nam w lep­szym tra­wie­niu. Brak czasu? Zagad­nie­nie czasu dobrze byłoby prze­ana­li­zo­wać głę­biej. Doko­nam tu małego pod­su­mo­wa­nia. W tro­sce o wła­sne szwan­ku­jące zdro­wie uda­jemy się do leka­rza – całość wizyty z dojaz­dem, ocze­ki­wa­niem i powro­tem zamyka się śred­nio w gra­ni­cach 2 godzin. Apteka to kolejne nad­pro­gra­mowe 30 min. Następ­nie poświę­camy czas na prze­strze­ga­nie pro­ce­dur, pil­no­wa­nie codzien­nego przyj­mo­wa­nia medy­ka­men­tów i oma­wia­nie swo­jego stanu zdro­wia z bliż­szą lub dal­szą rodziną. Mamy więc czas. A gdyby użyć go ina­czej? Wystar­czy wstać 10 min wcze­śniej i pod­grzać na ogniu owsiankę zamiast spo­żyć na pusty żołą­dek zimne „sirio” czy pod­grzać cos bły­ska­wicz­nie w micro­wave i dobić resztę skład­ni­ków pokar­mo­wych, jeśli jakie­kol­wiek jesz­cze zostały w oczysz­czo­nym produkcie.

Oddziel­nym pro­ble­mem jest spo­ży­wa­nie razem róż­nych grup pokar­mo­wych. Wg. tej teo­rii poszcze­gólne grupy pokar­mowe róż­nią się cza­sem potrzeb­nym na stra­wie­nie oraz środo­wi­skiem che­micz­nym do tego wyma­ga­nym. I tak owoce są tra­wione w prze­ciągu 20–30 min a pro­te­iny przez 4 godziny. Jeśli np. zjemy jabłko po obie­dzie, owoc zostaje w żołądku do czasu aż pro­te­iny zostają stra­wione pod­le­ga­jąc w tym cza­sie nega­tyw­nej fer­men­ta­cji. Dla­tego owoce powinny być jedzone oddziel­nie. Gdy pro­te­iny w postaci mięsa, ryb czy jaj dostają się do żołądka ten pro­du­kuje sok o dużej kwa­so­wo­ści. Odwrot­nie jest z kroch­ma­lami (węglo­wo­dany) jak chleb, maka­ron, ziem­niaki do ich stra­wie­nia pro­du­ko­wany jest sok żołąd­kowy o dużej alka­licz­no­ści. Jeśli zjemy razem pro­te­iny z pro­stymi węglo­wo­da­nami (np. scha­bowy z ziem­nia­kami) wytwa­rzają się soki zarówno kwa­śne jak i zasa­dowe neu­tra­li­zu­jąc się nawza­jem. W trak­cie zwięk­sza­nia się zawar­to­ści żołądka wię­cej soków oby­dwu rodza­jów jest pro­du­ko­wa­nych wza­jem­nie się zno­sząc. Efek­tem tego jest pozo­stała w żołądku mie­szanka, która zaczyna fer­men­to­wać powo­du­jąc gazy, nie­straw­ność i zgagę. Tra­wie­nie nie­wła­ści­wie zesta­wio­nych posiłku pochła­nia wię­cej ener­gii niż np. bieg, dla­tego cza­sami po złej mie­szance jeste­śmy bar­dzo zmę­czeni. Neu­tralne potrawy jak np. warzywa mogą być roz­ło­żone przez lekko kwa­sowe lub zasa­dowe soki, dla­tego możemy je mie­szać zarówno z pro­te­inami jak i krochmalami.

Prak­tyczne, choć śmieszne w przy­padku naszego dru­giego dania byłoby spo­ży­cie naj­pierw węglo­wo­da­nów (ziem­nia­ków), potem dla oddzie­le­nia sałaty czy surówki a na końcu mięsa. Tak wła­śnie spo­ży­wał mój współ­miesz­ka­niec Jerry, co wywo­ły­wało u mnie ataki śmie­chu jak się oka­zało nie­zbyt uza­sad­nione. Tego typu eks­pe­ry­menty nie są może wska­zane pod­czas poczę­stunku poten­cjal­nego zię­cia czy syno­wej nato­miast w swoim kręgu można poeks­pe­ry­men­to­wać i spraw­dzić praw­dzi­wość tej teo­rii. Ale ta teo­ria nie bar­dzo się obroni w prak­tyce. Bo co to ozna­cza jedze­nie oddzielne? Zupa – prze­rwa tech­no­lo­giczna 15 min, spo­ży­cie węglo­wo­da­nów: naj­pierw owoce– prze­rwa tech­no­lo­giczna 15 min., potem pro­duk­tów skro­bio­wych – prze­rwa tech­no­lo­giczna 30 min, spo­ży­cie sałat + mięsko/​ryba/​jaja — odpo­czy­nek. Całość obiadu ok. 2 godzin. Rzadko kto może sobie pozwo­lić na takie codzienne cele­bro­wa­nie posiłku, a cho­dzi prze­cież o zmianę nawyku. Co da zmiana kolej­no­ści, gdy nie ma odpo­wied­niego prze­su­nię­cia w cza­sie? Mózg dosta­jąc sygnał o poja­wie­niu się jedze­nia uru­cha­mia wszyst­kie enzymy tra­wienne rów­no­cze­śnie, bez spe­cja­li­za­cji. Jeżeli przyj­miemy, że całość naszego orga­ni­zmu została „wymy­ślona” celowo w naj­lep­szy z moż­li­wych spo­so­bów, to dla­czego nie ma spe­cja­li­za­cji w roz­po­zna­wa­niu jakie enzymy są nam w danej chwili potrzebne? Prze­cież są kubki sma­kowe, które mogłyby tę infor­ma­cję przekazywać.)

2. Eli­mi­na­cja nad­miaru droż­dży przy uży­ciu lekarstw i ziół

Zmiana diety jak wspo­mnia­łem spo­wo­duje zaha­mo­wa­nie przy­ro­stu droż­dży, z tym, że dalej mamy pro­blem w postaci dobrze roz­wi­nię­tych kolo­nii can­didy w naszym orga­ni­zmie, które sta­rają się adap­to­wać do naszego nowego stylu odży­wia­nia. Należy je dobić przy pomocy środ­ków anty­grzy­bi­czych na receptę, jak Lami­sil (Ter­bi­na­fine HCl), Diflu­can (Flu­co­na­zole), Spo­ra­nox, Nysta­tin. Głów­nie Lami­sil budzi nadzieje na przy­szłość, jako nowa gene­ra­cja leków, anty­grzy­bi­czych. To wła­śnie Lami­silu uży­wa­łem w począt­kach swo­jej kura­cji nie mam doświad­cze­nia z pozo­sta­łymi wymie­nio­nymi lekami. Na ogół tole­ro­wane one są dobrze, choć zawie­rają wiele skut­ków ubocz­nych jak uszko­dze­nie wątroby, dla­tego pod­czas ich przyj­mo­wa­nia konieczne są jej testy. Nie wiem jak Pań­stwa, ale mnie oso­bi­ście bawią reklamy nowych cudow­nych lekarstw z wymie­nia­niem skut­ków ubocz­nych jak: wymioty, utrata przy­tom­no­ści, pal­pi­ta­cje serca, należy jesz­cze dodać: nagły zgon. Nie wydaje mi się by ktoś się przej­mo­wał tym czy dany lek spo­wo­duje wię­cej szkód czy poprawę zdro­wia biz­nes jest biz­nes, a wymie­nia­nie skut­ków ubocz­nych ma na celu zabez­pie­cze­nie się przed pro­ce­sem sadowym.

Można tez spró­bo­wać wyeli­mi­no­wać droż­dże przy pomocy ziół takich jak : wyciąg z pestek grejp­fruta, czo­snek, Gorzk­nik kana­dyj­ski kwas kapry­lowy, Aloes, zioła szwedz­kie, wyciąg z bro­ku­łów, olej wie­siołka, Pau d’arco, sre­bro kolo­idalne, MSM (Methyl­sul­pho­nyl­me­thane) Ore­gano, Gin­seng, Cat’s claw, które jako zioła nie maja efek­tów ubocz­nych — zioła, nie­stety też maja efekty uboczne i nie można sto­so­wać ich zupeł­nie dowol­nie, np. czo­snek ma wpływ na wątrobę, a także obniża ciśnie­nie, co przy oso­bach star­szych, które już przyj­mują leki obni­ża­jące ciśnie­nie może dawać nie­prze­wi­dziane efekty. Nawet zioła powinny być kon­sul­to­wane z leka­rzem. Powinno się tak jak w przy­padku odży­wia­nia zasto­so­wać 4 dniową rota­cję by unie­moż­li­wić uod­por­nie­nie się, can­didy na dane zioło. Po zakoń­cze­niu tej fazy można zaży­wać te zioła zmniej­sza­jąc znacz­nie dawkę w celu unie­moż­li­wie­nia powrotu prze­ro­stu can­didy lub po zauwa­że­niu pierw­szych obja­wów powrotu jak np. bóle głowy.

Wraz z zio­łami anty­grzy­bi­czymi, które maja uni­ce­stwiać can­dide wska­zane jest zaży­wa­nie pro­bo­tics, o któ­rych wspo­mnia­łem wcze­śniej, mają­cych na celu repo­pu­la­cję „tery­to­riów” wydar­tych grzy­bowi, ponadto jak pamię­tamy mają one także silne wła­ści­wo­ści anty­grzy­bi­cze. Nota bene któ­re­goś dnia prze­czy­ta­łem na inter­ne­cie, że pacjentka odmó­wiła zapła­ce­nia leka­rzowi 500 dola­rów za nie poin­for­mo­wa­nie jej by brała pro­bio­tics z anty­bio­ty­kiem, co wywo­łało u niej tygo­dniowe roz­wol­nie­nie jako efekt eli­mi­na­cji dobrej flory, lekarz nie był zbyt zado­wo­lony, ale puścili rachu­nek w nie­pa­mięć. Ważne jest by nie przyj­mo­wać pro­bio­tics z anty­bio­ty­kiem lub zio­łami razem gdyż może to wywo­łać ich nie­sku­tecz­ność. (pro­bio­tyki dostępne są w żywno­ści jako nasz poczciwy kefir lub jogurt, oczy­wi­ście tylko natu­ralny z żywymi kul­tu­rami bak­te­rii ma sens. Nie powinny w nim pły­wać dodatki sma­kowe lub tzw. czę­ści owo­ców. Aby był sku­teczny trzeba, w trak­cie kura­cji spo­ży­wać je regu­lar­nie 1–2 razy dzien­nie, ale nie prze­sa­dzać z ilo­ścią, czyli raczej te mniej­sze opa­ko­wa­nia. W aptece można kupić też zasu­szone bak­te­rie kwasu mle­ko­wego, to jest znany nam AC-​Zymes, Lakcid).

Sto­so­wa­niu lekarstw czy ziół powi­nien dalej towa­rzy­szyć zespół nega­tyw­nych gry­po­po­dob­nych reak­cji potwier­dza­ją­cych prze­rost droż­dży, które obumie­ra­jąc wydzie­lają tru­ci­zny. Zale­cane jest w tym okre­sie szcze­gól­nie, picie do 8 szkla­nek czy­stej prze­fil­tro­wa­nej (dla pew­no­ści goto­wa­nej) wody dzien­nie celem wypłu­ki­wa­nia tru­cizn, szyb­szej prze­miany mate­rii i wspo­mo­że­nia oczysz­cza­ją­cej pracy nerek.

Czę­sto wątroba u pacjen­tów z prze­ro­stem jak i bez, speł­nia swa funk­cje w spo­sób ogra­ni­czony z powodu zapcha­nia dróg, żółcio­wych, woreczka żółcio­wego i samej wątroby kamie­niami. Można je stop­niowo usu­nąć bez pomocy chi­rurga poprzez przyj­mo­wa­nie mle­cza (czyli Den­da­lion root). Innym spraw­dzo­nym spo­so­bem jest picie na czczo łyżki oliwy z oli­wek z łyżką świeżo wyci­śnię­tego soku z cytryny. Powo­duje on skur­cze woreczka żółcio­wego i wyda­la­nie kamieni we współ­pracy z oliwą, która natłusz­cza drogi żółciowe wspo­ma­ga­jąc ten proces.

Bar­dzo pomocne w tym okre­sie szcze­gól­nie jest przyj­mo­wa­nie poran­nych (2−4 /​tydzień) kąpieli w dość gorą­cej wodzie z domieszka Epsom salt (sól emska), co poprzez póź­niej­sze wypo­ce­nie się pomaga usu­wać z orga­ni­zmu zasie­działe lub nowo wypro­du­ko­wane przez droż­dże tru­ci­zny. Jedna uwaga — zbyt dłu­gie (wię­cej niż 10 min) kąpiele, jeśli uży­wamy wody z kranu nie­wiele poma­gają gdyż otwarte pory wchła­niają chlor, fluor w niej zawarte.

Mine­rał zwany, Molib­de­num w nie­du­żych ilo­ściach (do 150 mcg dzien­nie) pomaga usu­wać z orga­ni­zmu ace­tal­de­hyd jako główną tru­ci­znę pro­du­ko­wana przez droż­dże, powi­nien on być zaży­wany dla rów­no­wagi z chro­mem (a chrom nie­któ­rych pro­du­cen­tów uzy­ski­wany jest z czego? Żeby było tak zdrowo i natu­ral­nie? Z natu­ral­nych droż­dży, oczy­wi­ście). Na tym eta­pie nie zaleca się mul­ti­wi­ta­min z mikro­ele­men­tami gdyż zasi­lają one tylko ginącą candidę.

Aktyw­ność ruchowa, którą zawsze chwa­lono za zba­wienne dla zdro­wia dzia­ła­nie powo­du­jąc szyb­sza prze­mianę mate­rii, a co za tym idzie wyda­la­nie z potem nagro­ma­dzo­nych tru­cizn jest także wska­zana szcze­gól­nie w okre­sie ich usuwania.

3. Oczysz­cze­nie orga­ni­zmu z nagro­ma­dzo­nych tru­cizn i mar­twych drożdży

Po eta­pie uśmier­ce­nia droż­dży drogą zmiany diety i środ­ków anty­grzy­bi­czych należy pozbyć się ich z naszego prze­wodu pokar­mo­wego. Can­dida albi­cans posiada łatwość przy­wie­ra­nia do błon śluzo­wych, więc nawet mar­twa nadal przy­lega do ścia­nek jelit.

Jak wspo­mnia­łem zwięk­szona ilość wody nawet wię­cej niż zale­cane nor­mal­nie 8 szkla­nek wody pomoże roz­luź­nić i czę­ściowo wypłu­kać śmie­cie z naszego prze­wodu pokar­mo­wego? Powierzch­nia jelit odpo­wiada w przy­bli­że­niu roz­mia­rom boiska pił­kar­skiego, więc można sobie wyobra­zić ile mate­riału fekal­nego może przy­le­gać do ich ścia­nek. Sza­co­wane jest, że prze­ciętny Ame­ry­ka­nin nosi w sobie 6.5 do 9.0 kg „śmieci”, powo­du­jąc zmniej­sze­nie świa­tła jelita, co powo­duje kło­poty z odda­wa­niem stolca. Gruba powierzch­nia „śmieci” jest rajem dla Can­didy i róż­nego rodzaju paso­ży­tów. Poży­wie­nie zamiast być szybko stra­wione i opu­ścić jelita prze­bywa tam długo fer­men­tu­jąc (gazy). Skład­niki pokar­mowe zamiast być wchła­niane w ściankę jelita i zasi­lać nasz orga­nizm, żywią Can­didę i pasożyty.

Stąd cią­gły głód i nie­na­sy­ce­nie, potrzeba spo­ży­wa­nia dużej ilo­ści posił­ków naj­le­piej osło­dzo­nych, bo tak nam pod­po­wiada Can­dida Albi­cans. Na zewnątrz nasze pro­blemy tra­wienne prze­ja­wiają się róż­no­ra­kimi mani­fe­sta­cjami skór­nymi, gdyż jak wia­domo cera jest zwier­cia­dłem naszego stanu wewnętrz­nego. Napięte do gra­nic wytrzy­ma­ło­ści jak balon jelito two­rzy kie­sze­nie (wypustki), które zawie­rają bar­dzo stary mate­riał fekalny sprzy­ja­jąc powsta­wa­niu poli­pów, krwa­wie­nia a w końcu raka odbytu. Nasze poje­cie o roz­wol­nie­niu jest prze­waż­nie błędne, cią­gle bie­gunki miast świad­czyć o braku zawar­to­ści jelit świad­czą o jego zapcha­niu do gra­nic wytrzy­ma­ło­ści obja­wia­jąc się wybu­chami bie­gunki jako ostat­nim źródłem ratunku. Możemy wspo­móc nasze jelita w funk­cji wyda­la­ją­cej sto­lec poprzez zaję­cie pra­wi­dło­wej pozy­cji na sede­sie. Nie cho­dzi tu o sta­wa­nie na rękach, lecz pod­czas posie­dze­nia pod­sta­wie­nie pojem­nika czy pudełka o wyso­ko­ści 20-​30cm pod nogi. Wbrew pozo­rom jest to natu­ralna pozy­cja uła­twia­jąca szyb­sze wyda­la­nie i mniej­sze zale­ga­nie kału w jeli­tach, co jak pamię­tamy powo­duje dużo kom­pli­ka­cji. Ponadto nikomu nie zaszko­dzi zaj­rze­nie od czasu do czasu w toa­letę i porów­na­nie swo­jego stolca do wzorca zdro­wia. Sto­lec zdro­wego czło­wieka powi­nien być sze­roki, około 3–4 cm śred­nicy, długi o kolo­rze lekko żółtawym, co świad­czy o dobrym sta­nie naszych dróg żółcio­wych. Zmienne kolory, nie­stra­wione czę­ści pokarmu, pła­skość, cien­kość, nie­przy­jemny zapach świad­czą o tym, że zamiast tra­wić i wchła­niać pokarm fer­men­tuje on w jeli­tach i żywi coś innego niż nas. Czas wów­czas na zasta­no­wie­nie się nad swoja dieta i koniecz­no­ścią prze­czysz­cze­nia jelit, co pro­szę mi wie­rzyć zaosz­czę­dzi Pań­stwu wiele kło­po­tów w przy­szło­ści. Jeden z uczo­nych prze­pro­wa­dzał bada­nia w jed­nym z ple­mion afry­kań­skich na tematy zdro­wotne. Zauwa­żył, że osob­nicy, któ­rzy uda­wali się na stronę 3–4 razy dzien­nie prze­waż­nie cie­szyli się lep­szym samo­po­czu­ciem, humo­rem i niż­szą wagą w porów­na­niu z tymi, któ­rzy robili to raz albo, co drugi dzień. Dosyć sku­tecz­nym spo­so­bem oczysz­cze­nia oprócz zwięk­sze­nia zawar­to­ści błon­nika w naszej die­cie jest picie szklanki wody z Psy­luim , Ben­to­niteCapry­lic acid . Psy­luim posiada wła­ści­wo­ści wchła­nia­nia w postaci gala­rety, mate­riału odło­żo­nego w jeli­tach. Ben­to­nite , czyli popiół wul­ka­niczny ma wła­ści­wo­ści roz­kła­da­nia tru­cizn, które Psy­lium usuwa z orga­ni­zmu. Ben­to­nite i Psy­lium można porów­nać do szczotki zamia­ta­ją­cej nasz prze­wód pokar­mowy. Z kolei Capry­lic acid lub jesz­cze lepiej Caprol (mie­szanka oleju z oli­wek i oleju koko­so­wego) sta­no­wią pędzel pokry­wa­jący zamie­cione ścianki capry­lic acid w celu eli­mi­na­cji nowo „odku­rzo­nych” pokła­dów, Can­didy. Nie­któ­rzy zale­cają dosy­py­wać do tej mie­szanki pro­bio­tics w celu repo­pu­la­cji jelita dobrymi bak­te­riami. Uwa­żam, że lepiej to zro­bić po jakimś cza­sie po wypi­ciu na czczo w/​w kok­tajlu. Ponadto zale­cane są lewa­tywy jako środek oczysz­cza­jący jelito grube przy uży­ciu fil­tro­wa­nej, prze­go­to­wa­nej wody max do 1 litra. Do pierw­szej lewa­tywy można dodać w/​w środ­ków anty­grzy­bi­czych celem wypłu­ka­nia nad­miaru mate­riału fekal­nego i reduk­cji ilo­ści droż­dży w jeli­tach. Druga może zawie­rać pro­bio­tyki celem repo­pu­la­cji dobrych bak­te­rii. Wystar­czy otwo­rzyć 1–2 kap­sułki zawie­ra­jące w/​w skład­niki i wsy­pać je do wody, po czym dokład­nie wymie­szać. Ważną rze­czą jest dobre wypłu­ka­nie i wysu­sze­nie pojem­nika do lewa­tywy. Innym spo­so­bem jest tak zwane colo­nics czyli płu­ka­nie jelita przy uży­ciu odpo­wied­niej maszyny z dodat­kiem środ­ków anty­grzy­bi­czych, a póź­niej pro­bio­tics. Pro­ces ten winien trwać 1–2 godziny; krót­kie, colo­nics świad­czą o nasta­wie­niu zarob­ko­wym tera­peuty lub braku wie­dzy. Pacjenci pod­da­jący się tej pro­ce­du­rze rela­cjo­nują zaob­ser­wo­wa­nie dużych ilo­ści bia­łej sub­stan­cji, która jest niczym innym jak odkle­jo­nymi pokła­dami Can­didy Albi­cans. Usu­wa­nie tru­cizn skła­do­wa­nych w poszcze­gól­nych orga­nach naszego ciała odbywa się za pomocą sze­ro­kiego arse­nału ziół dostęp­nych w apte­kach. Naj­czę­ściej uży­wane w tym pro­ce­sie są: chlo­rella , spi­ru­lina , skrzyp , alfalfainne . (Ze skrzy­pem nie wolno prze­sa­dzać, bo zaczną się pro­blemy z rogo­wa­ce­niem i pęka­niem naskórka pięt – to bole­sne i dosyć uciąż­liwe w dopro­wa­dze­niu do stanu sprzed „kura­cji”). Powszechne poję­cie dobrego, jowial­nego tłusz­czyku chciał­bym zastą­pić innym: skła­do­wi­skiem tru­cizn i innych odcho­dów Can­didy powo­du­ją­cych nawar­stwie­nie się pro­ble­mów zdro­wot­nych. Zasto­so­wa­nie powyż­szego mate­riału w postaci uni­ka­nia nad­miaru pro­stych węglo­wo­da­nów, cukru, kie­ro­wa­nia się wska­zów­kami naszej grupy krwi, oczysz­cze­nia orga­ni­zmu powo­duje średni uby­tek wagi (tru­cizn) rzędu 5 — 8 kilo­gra­mów, oczy­wi­ście indy­wi­du­alne rezul­taty mogą się róż­nić. Kon­ty­nu­acja zdro­wych zasad powo­duje utrzy­ma­nie tej wagi, a co za tym idzie, lep­szego samo­po­czu­cia i stanu umy­słu w odróż­nie­niu od rekla­mo­wa­nych w tele­wi­zji szyb­kich piguł­ko­wych tzw. „yo-​yo diet”, po któ­rych tra­cimy tro­chę wagi by, po krót­kim cza­sie, przy­brać na wadze jesz­cze więcej.

4. Naprawa „prze­cie­ka­ją­cego jelita” i sys­temu immunologicznego

Główną przy­czyną powsta­wa­nia tak zwa­nego „prze­cie­ka­ją­cego jelita” jest zapusz­cza­nie przez Can­didę korzeni w jego osła­bioną ściankę. Wyściółka ścian jelit rege­ne­ruje się, co 14 godzin. Do tego pro­cesu potrzebne są duże ilo­ści krwi a pierw­szym orga­nem, z któ­rego krew odpływa pod wpły­wem stresu jest prze­wód pokar­mowy, kon­kret­nie jelita. Zmniej­szony obieg krwi powo­duje spo­wol­nie­nie rege­ne­ra­cji zosta­wia­jąc jelita wysta­wione na ataki droż­dży zapusz­cza­ją­cych korze­nie w jego ścianki. Anty­bio­tyki i ste­rydy zmniej­szają ilość obron­nych bak­te­rii zwal­cza­ją­cych Can­didę i jej atak na prze­wód pokar­mowy. Podob­nie nega­tywny wpływ na ten pro­ces ma nie­rów­no­waga hor­mo­nalna, alko­hol i kofe­ina, paso­żyty i bak­te­rie, aler­gie pokar­mowe, niski poziom enzy­mów, środki prze­ciw­za­palne jak ibu­pro­fen czy aspi­ryna, oraz che­mi­ka­lia zawarte w fer­men­to­wa­nych i prze­two­rzo­nych pro­duk­tach spożywczych.

Pozy­tywny wpływ na goje­nie się jelit ma glutamina-​L lub buraki , z któ­rych ona pocho­dzi, pro­bio­tyki, zwięk­sze­nie spo­ży­cia potraw zawie­ra­ją­cych błon­nik, rota­cja pokar­mów, orze­chy koko­sowe i oliwa z oli­wek, uni­ka­nie uży­wek, spo­ży­wa­nie brą­zo­wego ryżu.

Czę­sto wspo­mi­na­łem lub zamien­nie uży­wa­łem stwier­dze­nia przy­czyny, powodu lub czyn­nika spraw­czego w sto­sunku do prze­ro­stu droż­dży w orga­ni­zmie. Chciał­bym tu nad­mie­nić, że pra­przy­czyną tego zja­wi­ska jest nasz osła­biony sys­tem obronny. Can­dida Albi­cans i kilka innych jej odmian cią­gle cyr­ku­luje w powie­trzu, zamiesz­kuje w kuchni, łazience czy w naszym orga­ni­zmie nie stwa­rza­jąc pro­ble­mów dopóki nasz sys­tem obronny utrzy­muje ją w sza­chu. Naprawa naszego sys­temu obron­nego po zmniej­sze­niu ilo­ści droż­dży w orga­ni­zmie, wyeli­mi­no­wa­niu jej tru­cizn, zmia­nie diety jest kolej­nym zada­niem nas cze­ka­ją­cym. Bez tego, prę­dzej czy póź­niej prze­rost wróci powo­du­jąc w/​w błędne koło. Duży wpływ na utrzy­ma­nie zdro­wego sys­temu immu­no­lo­gicz­nego oprócz żywie­nia ma spo­sób, w jaki żyjemy i nasz sto­su­nek do życia, co oma­wiam w następ­nym rozdziale.

W tym miej­scu chciał­bym skon­cen­tro­wać się na dostar­cze­niu orga­ni­zmowi w celu jego naprawy, skład­ni­ków mine­ral­nych, które odgry­wają główną rolę w tym pro­ce­sie a z dru­giej strony są ciężko osią­galne w naszej diecie.

Ogól­nie mówiąc, gdyż jak wia­domo każdy przy­pa­dek jest indy­wi­du­alny, należy dostar­czyć orga­ni­zmowi wita­miny wg abe­ca­dła A, B, C, D. Można to osią­gnąć przez przyj­mo­wa­nie tych wita­min oddziel­nie jed­nak mul­ti­wi­ta­miny mają tę prze­wagę, że zawie­rają ponadto mikro­ele­menty i pier­wiastki śladowe. Ważne by wita­miny nie zawie­rały domie­szek jak droż­dże, cukier, psze­nica, kuku­ry­dza (doda­wana do coli) soja, mleko i kon­ser­wanty. Pigułki sprze­da­wane w apte­kach zio­ło­wych prze­waż­nie speł­niają te wymogi.

Ważne jest dostar­cze­nie odbu­do­wu­ją­cemu się sys­te­mowi tzw. nie­zbędne nie­na­sy­cone kwasy tłusz­czowe essen­tial fatty acids zawar­tych w oli­wie z oli­wek czy w rybach.

Glu­co­sa­mina, Alfalfa, Fla­xseed, La Pacho oprócz wła­ści­wo­ści grzy­bo­bój­czych poma­gają także w odbu­do­wie znisz­czo­nych tka­nek jelita.

Cat’s claw czyli Koci pazur oraz słynna Vil­ca­cora pocho­dzące z Peru wzmac­niają sys­tem immunologiczny.

Bar­dzo pomocne są tez enzymy tra­wienne (enzymy trzust­kowe) poma­ga­jące przy­swa­jać pokarm w gór­nej czę­ści prze­wodu pokar­mo­wego nie dopusz­cza­jąc do zasie­dle­nia się Can­didy w dol­nych czę­ściach prze­wodu pokarmowego.

Sys­tem ner­wowy może być wzmoc­niony wita­miną B

  • Wątroba potrze­buje mie­dzi i wita­miny C do pro­duk­cji przeciwciał
  • Immu­no­glo­bu­liny, które ata­kują bak­te­rie i wirusy są wspo­ma­gane przez nie­na­sy­cone kwasy tłuszczowe
  • Śledziona wymaga wita­miny B 12, wita­miny C, żelaza
  • Sys­tem lim­fa­tyczny wymaga wita­min A i C oraz cynku
  • Wita­mina C akty­wuje białe krwinki
  • Wita­mina A i cynk poma­gają w pro­duk­cji bia­łych krwinek
  • Miedź i magnez współ­pra­cują z wita­mina C w wią­za­niu tru­cizn w ukła­dzie limfatycznym

Oczy­wi­ście to, co do znu­dze­nia powta­rzam, nad­mierne spo­ży­cie cukru w bia­łej postaci, czy ukry­tej w pro­duk­tach spo­żyw­czych powo­duje obcią­że­nie i osła­bie­nie funk­cji obron­nych organizmu.

6. Zmiana trybu i poglądu na życie

Tym wszyst­kim rady­kal­nym zmia­nom w naszym orga­ni­zmie, dla zapew­nie­nia ich trwa­ło­ści, powinny towa­rzy­szyć stop­niowe zmiany w naszym try­bie życia, sto­sunku do ota­cza­ją­cego nas świata. Powinno to być łatwiej­sze z cza­sem, gdy tzw. mgiełka umy­słowa, będąca rezul­ta­tem zatru­cia grzy­bem będzie się stop­niowo zmniejszać.

W moim przy­padku, który dalej opi­sze był to kla­syczny przy­kład tzw. łuku jaskini zna­nego w filo­zo­fii. Polega on na tym, iż pier­wotny czło­wiek, któ­re­goś dnia opu­ścił jaski­nie i zro­zu­miał, że to, co do tej pory widział z punktu widze­nia jaskini i jego wyobra­że­nie o rze­czy­wi­sto­ści było złudne w sto­sunku do tego, co widzi i odczuwa teraz po wyj­ściu na świa­tło dzienne.

Smut­nym wydaje się fakt, że czło­wiek współ­cze­sny trak­to­wany jest przez pro­du­cen­tów jako nie­usta­jące źródło dochodu. Pra­cu­jemy otrzy­mu­jąc skra­wek tego, co wypro­du­ko­wa­li­śmy. Naj­le­piej jak byśmy pra­co­wali bar­dzo wydaj­nie i za darmo. Po powro­cie z pracy zgod­nie z wyma­ga­niami reklam tru­jemy się tzw. jedze­niem, w zastra­sza­ją­cych ilo­ściach, co powo­duje poja­wie­nie się pro­ble­mów zdro­wot­nych i szu­ka­nie pomocy u leka­rzy zmu­szo­nych do przy­spa­rza­nia dochodu kom­pa­niom ubez­pie­cze­nio­wym i pro­du­cen­tom lekarstw.

Jak wspo­mnia­łem, zaha­mo­wa­nie roz­ro­stu droż­dży i pozby­cie się ich tru­cizn powo­duje, zgod­nie z zasadą „w zdro­wym ciele zdrowy duch”, wydo­by­cie się z tego zaklę­tego kręgu i spoj­rze­nie na świat pod innym kątem z naszego, teraz zdro­wo­roz­sąd­ko­wego punktu widze­nia. Ponie­waż jest to ponoć wolny kraj mamy prawo wyboru innej drogi przez nas wyty­czo­nej, a nie nam narzuconej.

Oso­bi­sty zestaw praw człowieka:

  1. Mam różne prawa wyboru w swoim życiu oprócz tylko przetrwania
  2. Mam prawo usta­lić i wypeł­niać wła­sne zasady i standardy
  3. Mam prawo usta­le­nia i uzna­wa­nia mojego sys­temu war­to­ści jako właściwy
  4. Mam prawo powie­dzieć NIE, jeśli czuje, że nie jestem gotowy, lub coś pogwałca mój sys­tem wartości
  5. Mam prawo do sza­cunku i uznania
  6. Mam prawo podej­mo­wa­nia decyzji
  7. Mam prawo usta­la­nia i prze­strze­ga­nia moich priorytetów
  8. Mam prawo by inni respek­to­wali moje potrzeby
  9. Mam prawo zakoń­cze­nia dys­ku­sji z tymi, któ­rzy mnie poni­żają lub ośmieszają
  10. Mam prawo by nie być odpo­wie­dzialny za zacho­wa­nie, uczu­cia, i pro­blemy innych ludzi
  11. Mam prawo popeł­nia­nia błę­dów i nie bycia perfekcyjnym
  12. Mam prawo ocze­ki­wa­nia uczci­wo­ści od innych ludzi
  13. Mam prawo do uczuć
  14. Mam prawo by być złym na kogoś, na kim mi zależy
  15. Mam prawo do stra­chu i przy­zna­nia się do tego
  16. Mam prawo do prze­zy­wa­nia poczu­cia winy i wstydu
  17. Mam prawo podej­mo­wa­nia decy­zji w opar­ciu o moje uczu­cia, ocenę lub inny powód, który wybiorę
  18. Mam prawo zakoń­cze­nia zna­jo­mo­ści z ludźmi, któ­rzy mnie wykorzystują
  19. Mam prawo zmie­nić zdanie
  20. Mam prawo do bycia szczęśliwym
  21. Mam prawo do sta­bil­no­ści w moim związku
  22. Mam prawo by się zmie­niać i rozwijać
  23. Mam prawo dawa­nia i ocze­ki­wa­nia miłości
  24. Mam prawo do trosz­cze­nia się o siebie
  25. Mam prawo do bycia sobą

Cią­głe napię­cie i fru­stra­cje w pracy, pogoń za pie­nią­dzem, brak wol­nego czasu i wypo­czynku powo­dują psy­chiczne i fizyczne prze­cią­że­nie naszego orga­ni­zmu i jest wstę­pem do cho­roby. Wtedy pie­nią­dze, któ­rych żało­wa­li­śmy na wypo­czy­nek relaks, ochronę zdro­wia, droż­szą, ale zdrow­szą dietę…. odda­jemy lekarzom.

Naj­waż­niej­szy w naszym życiu jest dzień dzi­siej­szy , który jest spo­tka­niem prze­szło­ści z przy­szło­ścią. Jeśli prze­ży­jemy go w spo­sób wła­ściwy dzie­ląc rów­no­mier­nie prace i wypo­czy­nek będzie to pozy­tyw­nie rzu­to­wać na naszą przy­szłość. Prze­sadne mar­twie­nie się przy­szło­ścią nie ma sensu, gdyż 99% nega­tyw­nych zda­rzeń, o które podej­rze­wamy los i tak nie będzie miało miej­sca! Samo pozy­tywne podej­ście do przy­szło­ści („posi­tive thin­king”) sta­wia nas w lep­szej sytu­acji niż cią­gle zamar­twia­nie, czyli stres powo­du­jący osła­bie­nie orga­ni­zmu. Podob­nie z prze­szło­ścią, po co wspo­mi­nać rze­czy, któ­rych i tak już nie zmie­nimy powo­du­jąc fru­stra­cje. Popa­trzmy, co możemy dzi­siaj zro­bić dla sie­bie, a przez to i dla innych.

We współ­cze­snej psy­cho­lo­gii sta­wia się na pierw­szym miej­scu sie­bie potem innych. Jeśli zadbamy o swoje fizyczne i duchowe potrzeby w pierw­szym rzę­dzie rzu­tuje to pozy­tyw­nie na ludzi nas ota­cza­ją­cych. Podob­nie nic nie pomoże próba zmie­nia­nia na sile innych ludzi według wła­snych marzeń. Każdy czło­wiek ma wokół sie­bie nie­wi­dzialną prze­strzeń swo­jej oso­bo­wo­ści i przy­zwy­cza­jeń, inge­ro­wa­nie w tę strefę powo­duje bunt. Jeśli zaczniemy od sie­bie, zmie­nia­jąc nasze życie, reszta wokół nas widząc pozy­tywne strony tych zmian z wła­snego ego­izmu i zazdro­ści też pomału zewo­lu­uje. Podob­nie jak alko­ho­lik, który ma nega­tywny wpływ na życie śred­nio 7 osób go ota­cza­ją­cych nasz pozy­tywny przy­kład czy ewo­lu­cja może „zara­zić” tyleż ludzi nas otaczających.

Spró­bujmy wię­cej słu­chać, niż mówić, gdy nie rozu­miemy, co ktoś inny ma na myśli przez wypo­wie­dzone zda­nie skon­tro­lujmy to przez powie­dze­nie swo­imi sło­wami tego, co usły­sze­li­śmy pozwoli to nam unik­nąć wielu nie­po­ro­zu­mień będą­cych wstę­pem do kłótni. Czę­sto to, co sły­szymy jest pro­duk­tem naszej wyobraźni, nasta­wie­nia, uprze­dze­nia, choć roz­mówca nie miał wypo­wia­da­jąc dane zda­nie nic zle­gło na myśli. Gdy ktoś poru­sza dany temat w spo­sób ner­wowy spy­tajmy czy może miał zły dzień lub w świe­tle tego, co wyżej omó­wi­łem może znów cos tru­ją­cego zjadł i zapro­po­nujmy by to omó­wić w innym czasie.

Z dru­giej strony cią­gle wypo­mi­na­nie przez part­nera zda­rze­nia z prze­szło­ści świad­czy, że jest to nie­za­że­gnany kon­flikt i trzeba go wresz­cie omó­wić. Nie­wiele nas kosz­tuje zakoń­cze­nie wresz­cie tego kon­fliktu sło­wem prze­pra­szam. Uży­cie formy warun­ko­wej ”Czy mógł­byś, Czy możesz” zamiast ”Zrób to czy tamto” kreuje u słu­cha­ją­cego poczu­cie wol­no­ści, nie­za­leż­no­ści dając więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo powo­dze­nia. W zamian, taka forma daje do myśle­nia oso­bie, do któ­rej się zwra­camy i jest praw­do­po­dobne, że w przy­szło­ści usły­szymy taką formę w sto­sunku do siebie.

Oto kilka zasad poma­ga­ją­cych w bory­ka­niu się z rzeczywistością:

Umie­jęt­ność roz­wią­zy­wa­nia konfliktów:

  1. mów otwar­cie i bez­po­śred­nio do dru­giej osoby gdy kon­flikt ma miejsce
  2. trzy­maj się tematu nie­po­ro­zu­mie­nia a nie tego, co się stało w prze­szło­ści bez ata­ko­wa­nia oso­bo­wo­ści uczest­nika konfliktu
  3. sta­raj się zro­zu­mieć punkt widze­nia dru­giej strony
  4. słu­chaj dokład­nie, nie prze­ry­waj i kon­cen­truj się na tym, co part­ner mówi a nie na odda­niu ciosu.
  5. sto­suj fil­try w postaci „Mia­łem zły dzień”, Źle się czuję” to mówi dru­giej oso­bie, że jeste­śmy źli nie z jej powodu.
  6. zamiast inter­pre­to­wać to, co usły­sze­li­śmy w spo­sób błędny spy­tajmy czy dobrze usłyszeliśmy…………Czy to miałaś/​miałeś na myśli?
  7. przy tema­tach poważ­nych przy­go­tujmy part­nera do nowiny” Nie wiem jak ci to powie­dzieć ale …..”

Nie­roz­wią­zane kon­flikty z prze­szło­ści mogą nawra­cać w postaci nęka­nia part­nera na różne spo­soby. Oprócz fizycz­nego lub sek­su­al­nego znę­ca­nia się nad drugą osobą mniej zauwa­żone, ale nie­mniej dokucz­liwe jest znę­ca­nie się emo­cjo­nalne prze­ja­wia­jące się mie­dzy innymi:

  1. igno­ro­wa­niem naszych uczuć
  2. ośmie­sza­niem kobiet lub męż­czyzn jako grupy
  3. wykpi­wa­niem rze­czy, które sobie cenimy jak naszej reli­gii, rasy, pochodzenia
  4. kry­ty­ko­wa­niem, wyzy­wa­niem, pod­no­sze­niem głosu
  5. obra­ża­niem naszej rodziny czy przyjaciół
  6. decy­do­wa­niem o wszystkim
  7. odgra­ża­niem się, że zosta­niemy porzuceni
  8. gro­że­niem wyrzu­ce­nia z domu
  9. znę­ca­niem się nad zwie­rzę­tami by zro­bić nam na złość
  10. oszu­ki­wa­niem

Z kolei prze­jawy ukry­tej zło­ści (i zatru­cia orga­ni­zmu) możemy roz­po­znać poprzez:

  1. cią­gle spóź­nia­nie się
  2. sady­styczny lub iro­niczny humor
  3. czę­ste wzdychanie
  4. prze­sadna grzecz­ność i nie­na­tu­ralna weso­łość (podśpiewywanie)
  5. uśmie­cha­nie się na widok czy­jejś krzywdy, wypadku
  6. zwol­nie­nie ruchów, apatia
  7. kło­poty z zasypianiem
  8. wybu­cho­wość
  9. nie­świa­dome zaci­ska­nie pieści
  10. tiki twa­rzy

Jeśli widzimy te i inne objawy chyba nad­szedł czas na roz­mowę naj­le­piej z zasto­so­wa­niem poniż­szych zasad:

Zasady uczci­wej kłótni:

  1. pamię­taj w uczci­wej kłótni nie ma wygra­nych bądź przegranych
  2. powo­dem uczci­wej wymiany zdań jest roz­wią­za­nie problemu
  3. kie­dy­kol­wiek jedna ze stron stara się udo­wod­nić swoją rację — a jej brak — u prze­ciw­nika jest to nie­czy­sta walka
  4. bądź dokładny w spre­cy­zo­wa­niu źródła problemu
  5. nie uskar­żaj się w nie­skoń­czo­ność, poproś o zmianę, która usu­nie źródło konfliktu
  6. spy­taj part­nera (powtórz wła­snymi sło­wami) czy dobrze zro­zu­mia­łeś, o co mu chodzi?
  7. dys­ku­tuj punkt po punk­cie bez ska­ka­nia po róż­nych tema­tach w danej chwili
  8. bądź otwarty na swoje uczu­cia, ale i także na partnera
  9. nie pozwa­laj na wysu­wa­nie „kontr” zadań dopóki poprzed­nie nie zostało zro­zu­miane i rozwiązane
  10. zawsze bierz pod uwagę kompromis
  11. pamię­taj punkt widze­nia dru­giej osoby jest dla niej tak realny jak twój pogląd dla cie­bie mimo róż­nic mie­dzy wami
  12. nigdy nie przy­pusz­czaj, że wiesz, co druga osoba myśli dopóki tego nie potwierdzi
  13. nigdy nie przy­pusz­czaj jak druga osoba zare­aguje, co zaak­cep­tuje, co odrzuci
  14. nie popra­wiaj opisu swo­ich uczuć przez drugą stronę, nie mów innym, co powinni wie­dzieć lub odczuwać
  15. w uczci­wej walce nie ma miej­sca na sarkazm
  16. nigdy nie uży­waj wyzwisk pod­czas kłótni
  17. uczciwa walka nie jest grą we wza­jemne obwi­nia­nie się

Jedna z rze­czy, która ruj­nuje nasze sto­sunki rodzinne jest zazdrość o dru­giego czło­wieka, która w isto­cie rze­czy jest zazdro­ścią o samego sie­bie o to, co się z nami sta­nie, gdy dru­giej osoby zabrak­nie, że sobie nie pora­dzimy, że będzie nam gorzej. Osoby zazdro­sne maja prze­waż­nie zani­żone poczu­cie wła­snej war­to­ści w sto­sunku do innych ludzi i umar­twia się, że part­ner może poznać kogoś bar­dziej war­to­ścio­wego i odejść. Tego tez prze­ja­wem jest roz­pacz po śmierci kogoś bli­skiego. Z punktu widze­nia reli­gii ta osoba jest już szczę­śliwa gdyż jak to ktoś nazwał zakoń­czyła już szkole ziem­ska i albo zdała egza­min albo pojawi się ponow­nie by przejść tu na ziemi przez pie­kło lub niebo. Czę­sto tez roz­pa­czamy, że Bóg doświad­cza nas bar­dziej niż innych, cóż wygląda, więc na to, że nas polu­bił i chce nas prze­eg­za­mi­no­wać przed wła­ści­wym życiem szyb­ciej zamiast męczyć nas przez stu­le­cia pod kolej­nymi wcie­le­niami. Oso­bi­ście, gdy spo­tyka mnie cos nie­przy­jem­nego dzię­kuje Bogu za moż­li­wość pod­ję­cia kolej­nego testu mojej oso­bo­wo­ści, reak­cji i udo­wod­nie­nia, że się nadaje.

Na zakoń­cze­nie tego roz­działu podaje 80 spo­so­bów na zapeł­nie­nie wol­nego czasu:

  1. UPRAWIAĆ AEROBIK
  2. ZBIERAĆ JABLKA
  3. STRZELAĆ Z ŁUKU
  4. GRAĆ W BADMINTONA
  5. PIEC
  6. GRAĆ W KOSZYKOWKE
  7. ZBIERAĆ JAGODY
  8. ZBIERAĆ GRZYBY
  9. JEŹDZIĆ NA ROWERZE
  10. RZUCAĆ LOTKAMI
  11. PLYWAĆ NA ŁÓDCE
  12. GRAĆ W KRĘGLE
  13. PODNOSIĆ CIĘŻARY
  14. KALIGRAFOWAĆ
  15. JECHAĆ NA CAMPING
  16. GRAĆ W WARCABY
  17. SZACHY
  18. WRESZCIE POSPRZĄTAĆ
  19. COŚ ZBIERAĆ, OPRÓCZ PIENIEDZY
  20. MALOWAĆ (OBRAZY)
  21. TANCZYĆ
  22. DEBATOWAĆ
  23. DEKOROWAĆ
  24. MARZYĆ
  25. GIMNASTYKOWAĆ SIĘ
  26. JECHAĆ NA RYBY (TYLKO NIEGRZYBACH)
  27. GRAĆ W HOKEJA
  28. JEŹDZIĆ KONNO
  29. KUPOWAĆ KWIATY
  30. ZADBAĆ OFRYZURE
  31. JEŹDZIĆ NA ROLKACH
  32. ŁYŻWY
  33. BIEGAĆ
  34. UPRAWIAĆ JUDO
  35. KARATE
  36. PUSZCZAĆ LATAWCE
  37. ROBIĆ NA DRUTACH
  38. WYSZYWAĆ
  39. SMIAĆ SIĘ
  40. UCZYĆ SIĘ
  1. IŚĆ DO KINA (ALBO NA FILM)
  2. GRABIC LISCIE
  3. GRACPING-PONG’a
  4. TENIS
  5. ROZWIĄZOWAĆ KRZYRZÓWKI
  6. POJECHAC NAD JEZIORO
  7. PISAĆ WIERSZE
  8. RELAKSOWAĆ SIĘ
  9. IŚĆ NA ZAKUPY
  10. RYSOWAĆ
  11. SPIEWAĆ
  12. JEŹDZIĆ NA NARTACH
  13. SANKACH
  14. USMIECHNĄĆ SIĘ
  15. GRAĆ W PIŁKĘ
  16. OPOWIADAĆ HISTORIE
  17. TEATR
  18. MYŚLEĆ
  19. PODRÓŻOWAĆ
  20. NIE OGLĄDAĆ TELEWIZJI
  21. KUPIĆ KOMPUTER
  22. UCZYĆ SIĘ HISZPANSKIEGO
  23. GRAĆ W GRY VIDEO
  24. ODWIEDZIĆ ZNAJOMYCH BEZ BUTELKI
  25. GRAĆ W SIATKÓWKĘ
  26. PISAĆ
  27. ZAJĄĆ SIĘ JOGĄ
  28. IŚĆ DO ZOO
  29. ENIĆ SIĘ
  30. IŚĆ NA LODY
  31. ODŚNIEŻYĆ CHODNIK
  32. ZMIENIĆ OLEJ (W GŁOWIE)
  33. WYRZUCIĆ VIAGRE
  34. KUPIĆ LORNETKĘ
  35. UCZYĆ SIĘ ANGIELSKIEGO
  36. NAPISAĆ LIST
  37. GRAĆ NA GITARZE
  38. CZYTAĆ
  39. CZYTAĆ
  40. CZYTAĆ

III. Moja (mojego pacjenta) histo­ria powrotu do zdrowia

Moje pro­blemy zdro­wotne zaczęły się około roku 95 i prze­ja­wiały się wie­loma róż­nymi symp­to­mami jak bóle sta­wów, ucisk w klatce pier­sio­wej, ner­wo­wość, szyb­kie przy­bie­ra­nie na wadze, cią­gle kło­poty z zato­kami nad­mierne poce­nie się, brak ambi­cji, ner­wo­wość, pociąg do alko­holu wypisz wyma­luj objawy z 1 strony. Pra­co­wa­łem wów­czas w obsłu­dze klienta jed­nej z kom­pa­nii tele­fo­nicz­nych, co powo­do­wało dużo stresu, dieta moja skła­dała się mniej wię­cej z tego, co rekla­mują w telewizji.

Mając tzw. insure (ubez­pie­cze­nie) zaczą­łem odwie­dzać leka­rzy. Nie byłem zado­wo­lony z pierw­szego, który jak się póź­niej oka­zało był ostat­nim, który zachę­cał mnie do zmiany trybu życia, upra­wia­nia sportu zamiast opróż­nia­nia bute­lek, dawał mi mało pigu­łek, więc go zwol­ni­łem. Kolejny zro­bił mi prze­świe­tle­nie zatok oka­zało się, że gdy­bym pocze­kał dłu­żej mógł­bym się prze­nieść wkrótce na tam­ten świat.

W ‘96 pod­dano mnie 2 ope­ra­cjom na zatoki, prze­pla­ta­nymi mie­sią­cami anty­bio­ty­ków w tym moim „ulu­bio­nym” Cipro (anty­bio­tyk CIPROBAY). Ból w gło­wie i złe samo­po­czu­cie nie ustę­po­wało, więc za namową zna­jo­mych tra­fi­łem do dr Braun­stein na Har­lem. Nie mogłem zro­zu­mieć wów­czas, dla­czego zła­pała się za głowę i zbla­dła, gdy wyzna­łem, że już 2 mie­siące jestem na Cipro. Zaczęła coś mówić o jakiś grzy­bach i że cukier to mój wróg…….

Co takiego?! Wysze­dłem z apteki z wor­kiem lekarstw na początku nie widzia­łem żadnej poprawy, cho­ciaż ból w zato­kach się zmniej­szył dalej był obecny. Naj­więk­szą poprawę zano­to­wa­łem w jako­ści myślenia.

Po mie­siącu ziół i 6 mie­sią­cach na zwol­nie­niu powró­ci­łem do pracy i swo­ich daw­nych grze­chów. Zaczęły się znów zwol­nie­nia i wizyty u leka­rzy plus kolek­cjo­no­wa­nie kolej­nych anty­bio­ty­ków, ste­ry­dów, sprey’ow, szcze­pio­nek. Padłem po 10 mie­sią­cach pracy i już do nie niej nie wró­ci­łem pod pre­sja pra­co­dawcy musia­łem odejść.

Odwie­dzi­łem w mię­dzy­cza­sie dr Mire pro­sząc o to lekar­stwo, które tak popra­wia myśle­nie, bo choć nie mogłem wtedy myśleć jakoś wymy­śli­łem, że jak mi się poprawi pro­ces myśle­nia to może wymy­śle, co ze sobą zro­bić. Dr powie­działa mi, że to nie były lekar­stwa na myśle­nie tylko na oczysz­cze­nie z tru­cizn i zabi­cie grzyba (znów ten grzyb!) a ten mój lep­szy pro­ces myślowy to było moje nor­malne myśle­nie (Henry ty Ein­staj­nie!) będące rezul­ta­tem chwi­lo­wej odbu­dowy orga­ni­zmu. Nie­zbyt tym prze­ko­nany zaczą­łem dalej odwie­dzać leka­rzy, jeden stwier­dził, że wie jak mi pomoc patrząc na prze­świe­tle­nia, dia­gnoza: bak­te­rie bez­tle­nowe. Oczy­wi­ście na bak­te­rie bez­tle­nowe dosta­łem kolejny anty­bio­tyk. Parę dni czu­łem się lepiej potem pro­blem pogor­szył się. Gdy lekarz zapro­po­no­wał kolejne anty­bio­tyki zwol­ni­łem go.

Zaczą­łem się pętać od apteki do apteki i pytać, co mają na zatoki. Wresz­cie w jed­nej z aptek naby­łem szwaj­car­skie lekar­stwo zio­łowe z róż­nymi dziw­nymi skład­ni­kami i gdzieś na trzeci dzień odczu­łem znaczną poprawę. Jak się póź­niej oka­zało jed­nym ze skład­ni­ków był Gol­den­seal? Jecha­łem na tym lekar­stwie chyba z 10 mie­sięcy, choć było prze­zna­czone na max tygo­dniowy okres przyj­mo­wa­nia. Jak się póź­niej oka­zało lekar­stwo to, dla lep­szego smaku zawie­rało cukier, czyli przyj­mu­jąc je robi­łem 2 kroki do przodu i jeden do tyłu. Jak wynika z mate­ma­tyki mimo wszystko posu­wa­łem się we wła­ści­wym kie­runku. W tym cza­sie oprócz zatok, pie­cze­nia przy odda­wa­niu moczu i czę­sto­ści jego odda­wa­nia zmę­cze­nia, ner­wo­wo­ści, braku moty­wa­cji, poce­niu się zaczą­łem mieć pro­blemy z pro­statą. Pro­blem ten szcze­gól­nie nasi­lił się po powro­cie z mie­sięcz­nego pobytu w Pol­sce gdzie” odwie­dzi­łem” wielu zna­jo­mych. Posze­dłem do kolej­nego leka­rza, gdzie dowie­dzia­łem się, że musimy zabić bak­te­rie w pro­sta­cie anty­bio­ty­kiem. Po mie­siącu lecze­nia pro­blem się zmniej­szył, ale dalej ist­niał. Lekko zała­many kie­ru­jąc się wska­zów­kami innego leka­rza, że alko­hol nie szko­dzi na zatoki przez 3 dni spraw­dza­łem praw­dzi­wość tej tezy oka­zała się błędną. Oprócz kaco­po­chod­nego bólu głowy mia­łem jesz­cze zato­kowy, plus 2 tygo­dnie roz­wol­nie­nia. Ponie­waż sytu­acja wyda­wała się pod­bram­kowa poje­cha­łem z kolegą do Cook County Hospi­tal. Muszę stwier­dzić, że nie bio­rąc pod uwagę stanu budynku byłem mile zasko­czony spo­so­bem, w jaki mnie trak­to­wano w porów­na­niu z innymi szpi­ta­lami. Jak stwier­dzi­łem wcze­śniej prze­świe­tle­nie jelit poka­zało totalne ich zatka­nie, więc dziw­nym dla leka­rzy było roz­wol­nie­nie? Podej­rze­wam, że podej­rze­wa­jąc mnie o wybu­jałą wyobraź­nie prze­pi­sano dietę i poje­cha­łem do domu. Po jakimś cza­sie odwie­dzi­łem swego ostat­niego leka­rza i dosta­łem enzymy tra­wienne oraz maść na wysypkę na ciele i zro­go­wa­ce­nie łokcia. Enzymy tro­chę pomo­gły, łokieć prze­szedł, ale wysypka nie. Przy kolej­nej wizy­cie dok­tor prze­pi­sał lekar­stwo na wysypkę o nazwie Lami­sil (lek prze­ciw­grzy­bi­czy). Przez tydzień nic się cie­ka­wego nie działo, aż tu gdzieś po 10 dniach coś zaczęło wycie­kać z zatok przy tym nie­źle śmier­dząc. Zaczą­łem rza­dziej cho­dzić do ubi­ka­cji, a jak już posze­dłem to przy siu­sia­niu nie pie­kło. Mój umysł zaczął pra­co­wać lepiej z każ­dym dniem. Przy­po­mniało mi się, że to samo zda­rzyło się po mie­siącu ziół od dr Braun­stein. Nie mogłem wów­czas zro­zu­mieć, dla­czego jedno lekar­stwo — Lami­sil prze­pi­sy­wane głów­nie na grzy­bi­cze zapa­le­nie paznokci, a mnie na wysypkę, popra­wiło nagle tyle symp­to­mów. Ponie­waż czu­łem się tro­chę lepiej, zasia­dłem do kom­pu­tera i wsta­łem od niego chyba po 12 godzi­nach czy­ta­jąc, że mamy w orga­ni­zmie droż­dże can­dida, Albi­cans, które są fajne, dopóki nie dostaną fioła, a my z nimi. Ponie­waż Lami­sil jest bar­dzo drogi i nie powinno się go zaży­wać dłu­żej niż 1.5 mie­siąca po tym cza­sie prze­rzu­ci­łem się na zioła prze­pra­sza­jąc w mię­dzy­cza­sie dr Mirę za nie­do­wiar­stwo. Wpro­wa­dzi­łem zasady, o któ­rych mówi­łem wcze­śniej, moja waga zaczęła spa­dać około 4–5 kilo­gra­mów na mie­siąc. Począt­kowo waży­łem 105 kilo­gra­mów a po roku zatrzy­ma­łem się na 75-​ciu. Męczy­łem się na początku jak wszy­scy zmie­nia­jący dietę i tryb życia, cza­sami wyda­wało mi się szcze­gól­nie odwie­dza­jąc super­mar­kety, widząc stosy sło­dy­czy przy kasach, że jak za minutę nie zjem cze­ko­lady to umrę. Cza­sami odda­wa­łem tylko puste opa­ko­wa­nie po cze­ko­la­dzie w kasie, bo zawar­tość już dawno kar­miła moja towa­rzyszkę życia ciotkę can­dide. Się­ga­jąc pamię­cią wstecz wydaje mi się, że była ona ze mną ćwierć wieku pomału ruj­nu­jąc mój orga­nizm. Zawsze łatwo się męczy­łem, poci­łem, byłem bar­dzo ner­wowy, moje wyniki w nauce w liceum zaczęły oscy­lo­wać na pozio­mie 3-​. Około 15 lat temu zaczęły się moje kło­poty z zato­kami po tym jak pra­co­wa­łem w zakła­dzie tapi­cerki samo­cho­do­wej gdzie po mie­siącu strą­ci­łem włosy.

Moja dieta w tym cza­sie skła­dała się głów­nie z chleba, ziem­nia­ków, klu­sek, mięsa kieł­basy, mleka, sezo­no­wych warzyw i owo­ców zima dże­mów. Zaczął się pomału alko­hol i papie­rosy, co tylko pogar­szało sytu­ację. Mia­łem szczę­ście, że jakoś nie zapa­da­łem na prze­zię­bie­nia, więc nie wie­dzia­łem, co to anty­bio­tyki, czego nie mogę powie­dzieć o dniu dzisiejszym.

Poże­gna­łem się z naszymi skle­pami a zaczą­łem odwie­dzać sklepy ze zdrową orga­niczna żywno­ścią. RANY! Jak tam wszystko ina­czej sma­kuje, ma inny kolor, cho­ciaż jest tro­chę droż­sze? Zbyt się tym nie przej­muje gdyż po utra­cie 20 kilo­gra­mów zło­gów i tru­cizn grzyba mój wil­czy ape­tyt znik­nął, więc jem teraz 2 razy mniej, ale za to wiem, że kar­mię sie­bie, a nie can­dide, któ­rej tyle lat wynaj­mo­wa­łem mój prze­wód pokar­mowy. Kiedy przy­cho­dzi czas posiłku przy­rzą­dzam coś lek­ko­straw­nego i jem. Gdy się opóź­nię godzinę czy dwie nie dostaje szału z głodu, nic mi nie bur­czy albo ssie w żołądku.

Ja decy­duję, kiedy mam jeść, a nie drożdże.

Zna­jomi mar­twią się moją niską wagą. Dla­czego? Prze­cież od momentu, kiedy doj­rza­łem (w wieku 21 lat i mia­łem tę sama wagę 75 kilo­gra­mów, przy wzro­ście 183 cm (moje narządy wewnętrzne prze­stały rosnąć, to samo z sys­te­mem kost­nym. Skąd, więc ten przy­rost wagi z wie­kiem? Spy­taj­cie candidę.

Przez lata tele­wi­zja przy­zwy­cza­iła nas do widoku lekko okrą­głego oby­wa­tela spo­ży­wa­ją­cego cią­gle ham­bur­gery, który nie może wystę­po­wać za rok w tej samej rekla­mie, gdyż nie mie­ści się w drzwi albo ekran. Nie ma powodu do paniki następna rekla­mówka będzie o tym jak szybko zrzu­cić wagę jedząc dalej to samo. Klu­czem do zrzu­ce­nia wagi nie jest ogra­ni­cze­nie tłusz­czy (chyba, że z anty­bio­ty­kami) tylko pro­stych węglo­wo­da­nów i cukru naszego powsze­dniego powo­du­ją­cych roz­rost grzyba i odkła­da­nie jego tru­cizn w naszych tkankach.

Z obja­wów fizycz­nych pozo­stała mi tylko wraż­li­wość na per­fumy i środki che­miczne, co świad­czy o lek­kim prze­ro­ście w zato­kach. Z obja­wów psy­chicz­nych strach przed nawro­tem obja­wów prze­ro­stu. A oto nie trudno, wystar­czy powró­cić na tydzień do sta­rych nawy­ków dietowo-​nałogowych i znów się zaczyna spi­rala w dół, szcze­gól­nie, gdy poja­wia­jące się objawy są trak­to­wane antybiotykami.

Zauwa­ży­łem też u sie­bie poważne zmiany w świa­do­mo­ści — jestem mniej ner­wowy, mój pro­ces myśle­nia jest o wiele spraw­niej­szy. Prze­szedł mi pociąg do alko­holu, gdyż rozu­miem ile cukru on zawiera i ile szkody sobie wyrzą­dzam przez jego spo­ży­cie. Kac może trwać dzień lub dwa nato­miast napra­wie­nie szkód wyrzą­dzo­nych orga­ni­zmowi 2 dniami picia trwa mie­siące. Zmie­nił mi się smak, czuję przy­jem­ność w spo­ży­wa­niu żywno­ści w natu­ral­nej postaci, a moim ulu­bio­nym napo­jem jest czy­sta, prze­fil­tro­wana woda, w któ­rej mogę odna­leźć kilka odcieni smakowych.

Na sku­tek dłu­giego złego samo­po­czu­cia nauczy­łem się pra­co­wać w domu przy uży­ciu kom­pu­tera i tele­fonu z dala od zgiełku, per­fum, nie­na­wi­ści, stresu obec­nego w miej­scach pracy.

Jeśli cho­dzi o przy­kłady z życia na potwier­dze­nie moich powyż­szych teo­rii chcia­łem podać jeden odno­śnie mojego życia rodzin­nego. Moja żona zawsze bory­kała się z nad­wagą. Kolejne próby schud­nię­cia poprzez pigułki i cudowne diety, jeśli nawet uda­wały się, to na krótko. Jedna o mało nie zakoń­czyła się tra­gicz­nie, kiedy oka­zało się, że środek Phen phen i w mniej­szym stop­niu Redux, który żona przyj­mo­wała na nad­wagę, nisz­czy zastawki serca. Na szczę­ście Redux przyj­mo­wała krotko. Kto prze­żył ten pierw­szy środek przy­naj­mniej otrzy­my­wał odszko­do­wa­nie? Po 4 mie­sią­cach mojej diety i utra­cie 40 fun­tów widząc pozy­tywne zmiany także w moim zacho­wa­niu zapro­po­no­wa­ła­bym pomógł jej w roz­po­czę­ciu diety i oczysz­cze­niu orga­ni­zmu. Po 2 mie­sią­cach zrzu­ciła 30 fun­tów kła­dąc główny nacisk na odży­wia­nie się wg swo­jej grupy krwi. Zaszły u niej także pozy­tywne zmiany w świa­do­mo­ści, prze­sta­li­śmy się kłó­cić — spra­wiamy wra­że­nie jak­by­śmy się cof­nęli o 10 lat.

Każdy czło­wiek ma swój wiek kalen­da­rzowy i bio­lo­giczny, zacho­wa­nie wyżej opi­sa­nych zasad powo­duje zatrzy­ma­nie lub powrót do wcze­śniej­szego wieku biologicznego.

Wra­ca­jąc na łono rodziny czę­sto zda­rza się, że na początku poży­cia ist­nieje wza­jemny sza­cu­nek, fascy­na­cja, przy­wią­za­nie. Z cza­sem miej­sce tych wznio­słych uczuć poja­wiają się nuda, gder­li­wość, nie­na­wiść. Oprócz bagażu doświad­czeń, prze­żyć, zawo­dów, nie­roz­wią­za­nych kon­flik­tów wydaje mi się, że dużą rolę w tym pro­ce­sie odgrywa nasz zły pro­ces żywie­nia, powo­du­jąc zatru­cie orga­ni­zmu, w tym naszego pro­cesu myśle­nia i postrze­ga­nia dru­giego człowieka.

Walczmy z tym, uży­wa­jąc naszego sta­ro­pol­skiego przy­sło­wia „Do serca czło­wieka przez żołą­dek” we wła­ści­wym tego słowa znaczeniu!

Czego Pań­stwu z całego oso­bi­stego serca życzę.

Copyright 2003-2009 Vega Medica. Opracowanie graficzne Roman Fierfas
Wszelkie prawa zastrzeżone